wtorek, 21 maja 2013
45
Pchnęłam szklane drzwi i ruszyłam na recepcję.
-Przepraszam gdzie leży Harry Styles-zapytałam z wymuszoną uprzejmością
-Kim pani jest?-zapytała wrednym głosem
-Mavis Styles-powiedziałam i w sumie w tym szpitalu nią byłam. Uśmiechnęłam się na wspomnienie tamtego dnia :)
-Drugie piętro sala 76-brunkęła. Podziękowałam skinieniem głowy. Nie czekałam na windę pobiegłam schodami. Schudnę. Zdyszana wbiegłam na oddział.
-Mavis?-zdziwił się Liam
-Co z nim?-zignorowałam wcześniejsze pytanie.
-Poszli z chłopakami na jakąś impreze-tłumaczył mi Zayn-Nachlali się w trzy dupy i Harry wpadł pod samochód. Więcej to się od Louisa i Nialla dowiemy. O ile film im się nie urwał-wzruszył ramionami
-A gdzie oni są?-zapytałam rozglądając się
-W domu. Trzeźwieją-oświecił mnie Liam
-Z tego co ogarniam to wy dwaj nie poszliście?-zapytałam wskazując na chłopaków.
-Niet-pokiwali głowami
-Lekarze coś mówili?-zaciekawiłam się
-Wspominali coś o wstrząsie mózgu i kilku złamaniach-odpowiedział Liam a mi aż się nogi ugięły. Usiadłam na plastikowe krzesełko i zakryłam twarz w dłoniach. Poczułam opiekuńcze głaskanie po plecach. Mała rączka Hayley gładziła materiał mojej bluzy.
-A tak w ogóle to jak się tu znalazłaś-zaciekawił się Liam, tym razem postanowiłam mu odpowiedzieć
-Samolotem-odpowiedziałam jakby to było oczywiste
-Ale tak nagle przyjechałaś-nie ogarniał
-Dostałam od niego dziwnego smsa-ledwo przecisnęłam słowa przez gardło-Dzwoniłam nie odbiera, Louis tak samo. Zadzwoniłam do Hayley i powiedziała mi o wypadku. Po mimo wiadomości przyjechałam-wyjaśniłam a oczy mi się zaszkliły
-Acha-pokiwał głową
-Jakiej wiadomości!-zapytała cała trójka. Pociągnęłam nosem i wyciągnęłam z kieszeni telefon. Przesunęłam palcem po ekranie i podałam go dziewczynie. Jej reakcja powiększone oczy i jęk "Boże". Podała telefon chłopakom i każdy przeczytał po czym telefon wrócił do mnie.
-Ja pierdole on musiał się nieźle nachlać-skomentował Liam
-Gdyby sam nie wpadł pod ten samochód to sam bym go tam wrzucił-zagroził Zayn. Uśmiechnęłam się lekko na jego wypowiedź-Niech się tarza na kolanach i błaga o wybaczenie-dodał
-Można do niego wejść?-zapytałam
-Nie. Nie pozwolili. Chwilę go operowali, oświadczyli że jest w śpiączce i nie możemy dziś do niego wejść.
-Raczej nie wygląda na to by miał się dziś wybudzić. Ale obiecali dzwonić jakby nas nie było-dodała Hayley
-Jedźmy do domu-zaproponował Liam. Malikowie stanęli na baczność i ruszyli w stronę wyjścia
-Mavis?-zapytała dziewczyna. Nie chciałam by się martwiła, stres podczas ciąży nie pomaga. Nie chcąc narażać przyjaciółki wzięłam torbę i ruszyłam do wyjścia
*Ranek w szpitalu Mavis*
Po nie przespanej nocy wymęczona siedziałam na szpitalnym korytarzu. Była dopiero 8, nie mogłam spać co na mnie jest to dziwne. Siedziałam na niebieskim krzesełku i czekałam na jakie kolwiek informacje. Podniosłam głowę gdy z pokoju Harrego wyszedł lekarz. Od razu wstałam
-Co z nim?-zapytałam połykając gulę w gardle
-W nocy nastąpił krwotok wewnętrzny. Udało nam się go całkowicie zlikwidować. Jednak pacjent jest dalej w śpiączce i nie wiadomo kiedy się obudzi-oznajmił a mi aż serce stanęło
-M...Mogę...Do...Niego wejść-wyjąkałam
-Tak proszę-wskazał ręką. Wzięłam torbę z siedzenia i weszłam wolnym krokiem do sali. Ściany były blado niebieskie, w pomieszczeniu znajdowało się dość obszerne łóżko z szerokim parapetem. Mała biała komoda, telewizor i duże białe łóżko, a na nim nie przytomny anioł. Na głowie miał zawiązany biały bandaż przesiąknięty w niektórych miejscach krwią. Lewa noga wyróżniała się spod okrycia pewnie w gipsie. Twarz blada i sina pod ozami i na polikach. Pomimo tych zadrapań i siniaków dalej był najprzystojniejszym mężczyzną na ziemi. Słone krople spłynęły mi po policzkach. Usiadłam na drewnianym krzesełku obok metalowego łóżka. Łzy zamazywały mi cały widok.
Z trudem odszukałam jego rękę i delikatnie ścisnęłam. Splotłam nasze palce i kciukami kreśliłam na wierzchu jego dłoni kręgi. Nic nie mówiłam nie potrafiłam. Za dużo tego wszystkiego.
Musiałam siedzieć tak bardzo długo bo z mojego transu wybudziły mnie głośne rozmowy wypełniające głuchą ciszę. Spojrzałam w tamtą stronę. Piątka moich przyjaciół. Każdy miał smutny wzrok pełen żalu i strachu. Obawiali się o swojego przyjaciela. Tak jak ja chcieli go mieć już z powrotem. Najgorsze w tych śpiączkach jest możliwość iż można się z nich już nie wybudzić.
ALE NIE HARRY ON JEST SILNY DA RADE!-powtarzała moja podświadomość
Wstałam i zostałam otoczona w niedźwiedzim uścisku przez Niall'a. Moczyłam mu koszulkę cicho szlochając. Chłopak głaskał mnie po głowie próbował uspokoić lecz sama dobrze wiedziałam że jest bliski płaczu, jak każdy. Odsunęłam się od chłopaka i lekko się uśmiechnęłam.
-A teraz tłumaczyć się coście wczoraj robili-zapytałam oskarżycielsko
-Sam chciałbym wiedzieć-mruknął Niall
-Film się urwał?-zapytałam kpiąco
-Nie całkiem..-przyznał Louis
-Ja pamiętam mniej-zastrzegł Niall
-Ciekawe czy ten coś będzie pamiętał-wtrącił Zayn
-Znając Harrego to będzie pamiętał naj mniej z was trzech-zaśmiał się Liam a z nim reszta.
-Lekarz coś mówił?-zapytał Louis. Ten to wyglądała strasznie pomijając kaca ślepy by zauważył że jest tą sprawą przejęty nie mniej ode mnie
-W nocy miał krwotok wewnętrzny, podobno już wszystko dobrze i lada chwila powinien się wybudzić-popatrzyłam na chłopaka z iskierkami miłości w oczach, uśmiechnęłam się blado w jego stronę i znów przeniosłam wzrok na przyjaciół-Dzwoniłam do Anne już jadą-przerwałam ciszę. Chłopaki pokiwali głowami i podstawili krzesła obok łóżka chłopaka. No Louis woli miejsce na łóżku ale co tam. Stanęłam załamana przed Hayley, dziewczyna o nic nie pytała, nie pocieszała po prostu mnie przytuliła. Byłam jej wdzięczna za to że ze mną jest. Za to że nie wypytuje jak się czuję i że nie obiecuje że będzie dobrze. Po prostu jest.
Anee, Robin Gemma, Des przyjechali jakieś pół godziny temu. Des rozmawia z lekarzem Anne płacze w ramię Robina a Germma patrzy nieobecnym wzrokiem w ścianę. Nikt nie wszedł do sali. Ja w dalszym ciągu siedziałam i trzymałam rękę chłopaka. Lekarz prosił by do niego mówić, podobno niektórzy pacjenci podczas śpiączki słyszą co się do nich mówi.
-Wiesz twoja rodzina przyjechała-tak dziwnie się tak mówi- Szczerze to dziwnie mi się tak samej do siebie gada-zaśmiałam się-Choć teraz mogę się wygadać. Bo zawsze jak zaczynałam mówić to każdy kazał mi się zamknąć. Tyko nie ty, tylko ty słuchałeś mojej gadaniny. Jesteś dziwny ale mówiłam ci to już. Proszę cię wróć. Ja tu zaraz zwariuję i będę leżeć obok ciebie.
-Mavis?-usłyszałam cichy głos
-Tak?-podniosłam głowę z pięknego chłopaka a na kobietę stojącą w drzwiach. Podniosłam swoje cztery litery z drewnianego krzesła i ruszyłam w stronę kobiety a ona w moim.
-Trzymaj się zobaczysz on się obudzi nie zostawiłby cię-pocieszała mnie. Nic nie odpowiedziałam po prostu się w nią wtuliłam
___________________________________________________
Może i zanudzam może i nie Komentujcie
Przypominam że w sobotę wyjeżdżam i rozdziały będą jak się postaram
co cztery dni :P
Kocham ♥♥♥
Zapraszam na bloga który piszę z koleżanką tam też komentować
http://fall-does-not-mean-losing.blogspot.com/
sobota, 18 maja 2013
44
*Mavis*
-Co się stało!?- zapytał już po raz kolejny, zdenerwowany moim brakiem odpowiedzi Conor. Ja w dalszym ciągu mu nie odpowiadałam. Wpychałam ciuchy do torby dławiąc się łzami. Chłopak złapał mnie za ramiona unie możliwiając mi jaką kolwiek prace rąk.
-Spokojnie. Powiesz mi?-powiedział łagodn głosem
-Harry miał wypadek i leży w szpitalu-wydusiłam wciągając gwałtownie powietrze.
-To mu się polepszy-rzekł obojętnie
-On w śpiączce leży!
-I ty masz zamiar tam do niego jechać?!-zapytał kpiąco
-Tak-powiedziałam stanowczo
-Mavis ten koleś z tobą zerwał?!-wrzasnął
-Znam Harrego. Mój Harry nigdy by się tak nie zachował-wyjaśniłam
-Sama widziałaś co napisał-wypomniał
-JA GO KOCHAM!!! NIE ZOSTAWIE GO!!! NAWET JEŻELI SMS BYŁ PRAWDĄ TO BĘDĘ WALCZYĆ!!!!- krzyczałam płacząc
-Ja Cię nie rozumiem. Jesteś cudowną dziewczyną, która może mieć każdego...A wybrałaś jego-wypowiedział z obrzydzeniem
-Tak i nie chcę nikogo innego-powiedziałam stanowczo i wrzuciłam kosmetyczkę do walizki. Conor już się nie odezwał. Widząc jak zapinam walizkę wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. Pozostaje mi tylko powiedzenie o tym Williamowi. Nie idę go pytać o zgodę, idę mu to oświadczyć.
Zapukałam w drzwi hotelowego pokoju mężczyzny.
-Mavis?-zapytał zdziwiony. No tak pewnie wyglądam strasznie. Rozmazany makijaż i czerwona twarz.
-Lece do Londynu-oświadczyłam
-Jak Conor ci coś zrobił to go zabiję
-Nie to nie on. Harry...-zaczęłam
-Mu dokopać?-zapytał zdziwiony
-Nie-pokręciłam głową-Miał wypadek. Leży w śpiączce-zapłakałam
-Boże-zakrył usta dłonią-Ale masz jutro wywiad
-Conor sobie poradzi. Ja jadę. Nie zostawię go-powiedziałam bardzo stanowczym głosem
-Nie. Nigdzie nie jedziesz jesteś w pracy!-zabraniał
-William ja i tak pojade. Zasz mnie
-Racja. Ale te wywiady w Londynie i okolicach to dajesz bez gadania-zastrzegł. Ze szczęścia przytuliłam go i szepnęłam "Dziękuje". Weszłam do pokoju. Zmyłam rozmazany makijaż i przebrałam się w dżinsowe spodenki, biały top i fioletową bluzę. Całoś dopełniały fioletowe vansy i wysoki kucyk. Założyłam okulary, wzięłam dużą torbę i wyszłam przed hotel. Masa paparazzi. Każdy robił zdjęcia i zadawał pytania. Nie odpowiedziałam na rzadno z tych zadanych. Nawet się nie uśmiechnęłam, nie potrafiłam.
Wsiadłam do taksówki.
Ledwo przecisnęłam się przez tłum zastawiający drzwi wejściowe. W dalszym ciągu ignorowałam paparazzi. Na szczęście jeszcze rzaden fan nie podszedł.
Stanęłam w kolejce po bilety.
-Dzień dobry w czym mogę pomóc?-zapytała z uśmiechem pracownica
-Najbiższy lot do Londynu-powiedziałam bez emocji
-Następny lot jest za godzinę-poinformowała mnie
-Nie ma nic szybciej?-zapytałam z nadzieją
-Niestety-zrobiła kwaśną minę
-Dobrze-Kupiłam ten bilet na 18. Zadzwoniłam do Hayley
-Tak?-zapytała
-Będę za jakieś trzy godziny-poinformowałam ją
-Ok. Szpital na rogu 94
-Dzięki. Trzymaj się niedługo będę-rozłączyłam się
Usiadłam i skryłam twarz w dłnie.
-Przepraszam mogę autograf?-zapytał mnie 12-letni chłopiec
-Jasne-wysiliłam się na uśmiech. Chłopczyk podał mi notes z moimi wyklejankami z gazet. Wow nie wiedziałam że aż tyle tego. Podpisałam się na pierwszej stronie-Nie wiem czy chcesz zdjęcie bo wyglądam tak jak wyglądam-zaśmiałam się
-Chcę. I tak jesteś najładniejszą dziewczyną na świecie-powiedział rumieniąc się
-Dawaj aparat-chłopak podał swojegi iPhona. Strzeliłam nam słit focie z rąsi. Nie uśmiechnęłam się po prostu pocałowałam go w policzek.
-Dziękuje-wybełkotał i uciekł. Podeszło jeszcze pare osób. Poprawiło mi to humor i choć a chwilę zapomniałam o wypadku.
"Pasażerowie lotu 12 do Londynu proszeni na odprawę" oznajmił głos mieszający się z gwarem lotniskowym. Pomimo dość późnej godziny ludzi było sporo. Zarzuciłam torbę na łokieć i ruszyłam w stronę bramki.
Nie zaprzeczam był to najgorszy lot w moim życiu. Nie potrafiłam usiedzieć na miejscu. Nie mogłam skupić się na literach książki muzyka mnie rozpraszała i dołowała a rozmowa z staruszką obok nudziła. Większość lotu i tak przepłakałam. Bałam się. Cholernie się bałam.
Wysiadłam z taksówki i stanęłam przed drzwiami szpitala. Nie miałam zamiaru wcześniej zachodzić do domu. Chciałam od razu znaleść się przy nim.
___________________________________
JAK OBIECAŁAM KOLEJNY KOCHANI DZIĘKUJE
ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE
WYBACZCIE BŁĘDY ALE PISZĘ Z TELEFONU :D
KOMENTUJCIE :**
43
Mavis se pojechała na te swoje promowanie filmu a ja siedzę i ryczę. Wyzywają mnie, grożą pod domem stoją. Ja się na ulicę boje wyjść. To już trzeci miesiąc-kwiecień. Mavis wraca w czerwcu moim piątym. Aktualnie siedzę przed na blacie i wcinam lody ciasteczkowe.
-Kochanie?-usłyszałam donośny głos Zayna
-W kuchni!-odkrzyknęłam
Po chwili w pomieszczeniu pojawił się mulat z skruszoną miną.
-Nie męcz się tak-powiedział z oczami pełnymi troski i miłości
-Ale ja nie daje rady dlaczego one nie potrafią tego zaakceptować-wylałam z siebie całą złość-Przecież to i tak już nic nie da te całe hejtowanie. Ono nie sprawi że czas się cofnie. Nie sprawi że się go pozbędziemy, po moim trupie! Ja nie rozumiem chyba zależy im, twoim fankom na twoim szczęściu. Bo jesteś szczęśliwy tak?
-Jasne że jestem. Jak może być inaczej. Mam skarb, który da mi kolejny-powiedział i pocałował mnie w policzek
-Ja już nie wyobrażam sobie bez ciebie życia-powiedziałam do maleństwa
-A ja bez was-położył rękę na moim brzuchu i skradł mi całusa-Nie możesz się tym tak przejmować-pocieszała mnie. To było takie słodkie że się martwił. Takie słodkie a zarazem i naturalne
-Dziewczyny które hejtują nie są prawdziwymi fankami. One zaakceptowały by moje decyzje-wtuliłam się w jego tors
*Mavis*
Za trzy tygodnie wracam do Londynu. Nie będzie to koniec wywiadów ale reszta odbędzie się w Londynie albo godzinę drogi od niego więc mogę zostać w domu. W sumie to muszę zacząć szukać nowego mieszkania. Nie chcę mieszkać sama w tym co mieszkam. Kupie sobie mniejsze. PO co mi takie wielkie. Poza tym z tego co słyszałam to Niall i Liam też się przeprowadzają do osobnych mieszkań. A Larry chyba zostaje we dwójkę.
Siedziałam w hotelowym pokoju i oglądałam Spongebob'a. Puk! Puk!
-Proszę!-odpowiedziałam. W drzwiach stanął Conor z opakowaniem lodów.
-Hej mogę?-zapytał
-Jeżeli masz zamiar prawić mi zdałnione komplementy to nie-powiedziałam na co on się zaśmiał
-Nie chce odbudować naszą relację-powiedział na co zrobiłam pytającą minę-Nie najlepiej się dogadujemy-wyjaśnił
-Ciekawe dlaczego?-zapytałam a każde moje słowo było przesiąknięte sarkazmem
-Może i to moja wina-powiedział z cwanym uśmieszkiem
-Może?-zapytałam z niedowierzeniem
-No dobra, moja wina. Ale zapomnijmy o ty co?-zaproponował
-Obiecaj że koniec z tymi komplementami-pokazałam cudzysłów w powietrzu-i podrywaniem mnie-zastrzegłam
-Obiecuje-powiedział z ręką na sercu
-Dobra siadaj-powiedziałam i z uśmiechem poklepałam miejsce obok siebie
Chłopak odwzajemnił uśmiech i usiadł obok. Ślepo gapiąc się w ekran telewizora jedliśmy truskawkowe lody. Po chwili nasza rozmowa bardziej się rozwinęła. Przyznam że nie spodziewałam się że poznam takiego Conora. Chciałam mu pokazać zdjęcia brzucha Hayley i nasze wspólne wygłupy, które miałam nagrane. Na wyświetlaczu pojawiła mi się nieodczytana wiadomość przysłana godzinę temu.
Od: Harruś
-Uśmiechnęłam się na wiadomość od niego. Gdybym od razu znała treść nie uśmiechałam bym się.
"Zrywam z tobą. Może i jestem nawalony ale wreszcie wolny idę się obmacywać z Lucy
Kocham "
Łzy zebrały się w moich czach. Nie odpowiedziałam na pytania od Conora z prośbą wytłumaczenia co się stało. Wybrałam jego numer i zadzwoniłam. Nic nie odbiera, zasięg jest ale nie odbiera. Rzuciłam telefon o ziemię i wybuchnęłam płaczem.
-Mavis co się dzieje?-zapytał chłopak
-Harry...on....zerwał ze mną!-powiedziałam jąkając się przez łzy
-Dupek!-jęknął-Ale tak przez sms'a-zdziwił się
-Napisał że idzie się pieprzyć z jakąś laską i że jest nawalony ale wolny- wyjaśniłam i wtuliłam twarz w poduszkę. Nie interesowało mnie to że rozmazał mi się makijaż i właśnie brudzę kremowy materiał.
-Skoro jest piany to założę się że nie wie co robi. Jak wytrzeźwieje to będzie cię na kolanach przepraszał-pocieszał mnie
-Możliwe-znałam Harrego kocha mnie i nigdy by tak nie napisał. Może ktoś mu zabrał telefon albo nie jest świadomy tego co robi. Może i Conor ma rację.
-Zadzwonię do Louisa-oświadczyłam. Podniosłam telefon z ziemi i wybrałam numer przyjaciela.
To samo co u Harego nie odbiera. Może są na jakiejś imprezie. HAYLEY! Przecież ona na pewno wie gdzie poszli. Pozatym na pewno nie jest z nim. Przez ciąże odpuszcza sobie wszelkie imprezy.
-Halo?-powiedziała zapłakanym głosem
-Hayley stało się coś?-zapytałam
-Harry...wypadek....śpiączka-łkała
-Jaki wypadek?!-przeraziłam się
-Mavis?-usłyszałam głos Zayna
-Zayn co się stało?!
-Chłopaki byli na imprezie upili się i Harry wpadł pod samochód. Leży w śpiączce-oświadczył głosem pełnym żalu jak i współczucia.
-Jade. Niedługo będę.-oświadczyłam. To nie było pytanie czy rozkaz. To było potwierdzone. Gówno mnie to obchodzi że mamy wywiad. Jadę i tyle. Jadę....Lecą. W dwie godziny powinnam dolecieć.
____________________________________________________________
NAGŁY ZWROT AKCJI GAT DEMYT!
DZIĘKUJE ZA KOMENTARZE NAWET NIE WIEDZIECIE JAK MI SIĘ MORDA CIESZY
NA ICH WIDOK. JEST SPRAWA DOBIJECIE DO 8 KOMÓW.
DOBRA TO NEXT ZA 8 KOMÓW
MAM NADZIJĘ ŻE ROZDZIAŁ SIĘ PODOBA
LOFFKI <3
czwartek, 16 maja 2013
42
Szykowałam się na kolejny wywiad, słuchając paplaniny Hayley. Z tym domem to Zayn zachował się jak prawdziwy rycerz. Wiele razy obmyślałyśmy swoją przyszłość. Hayley zawsze opisywała ten dom. Szczerze, sama wątpiłam że w takim zamieszka.
-Skoro ty się wyprowadzasz. To ja też-oświadczyłam
-Kiedy?-zapytała obojętnie.
-No, nie wiem. Jak wy się wyprowadzicie-wzruszyłam ramionami
-To za jakieś trzy miesiące-przyznała
-Ja i tak za tydzień wyjeżdżam na trzy miesiące-powiedziałam
-No tak-przypomniało jej się. Walnęłam się z otwartej ręki w czoło.
-W bloku?-zapytała
-Myślę że tak. Po co mi duże mieszkanie, dzieci na razie nie planuje-powiedziałam za co oberwałam poduszką w głowę-Moja idealne fryzura-zaśmiałam się gdyż wcale mi się nie zniszczyła. Hayley pokręciła głową z rozczarowaniem. "Poprawiłam" mojego warkocza i popryskałam się słodką wonią perfum.
-Wyglądasz ślicznie-skomentowała dziewczyna
-No ja wiem-zaśmiałam się i przytuliłam dziewczynę-Nie denerwuj się tak tym wywiadem-powiedziałam widząc że coraz bardziej się trzęsie
-Jak mam się nie denerwować! Kiedy za chwilę cały świat się dowie że Zayn Malik będzie ojcem!-wykrzyknęła
-Już-zapytała czekając aż się uspokoi
-Tak-powiedziała bliska płaczu
-Ej no nie płacz-przytuliłam ją
-To te hormony-broniła się
-No już spokojnie co ma być to będzie. Ale wiadomo że nie jest to dobra wiadomość dla fanek-powiedziałam spokojnie
-Mam wyjebane- powtarzała pod nosem
-Co ty robisz?-zapytałam zdziwiona
-Powtarzam co mam robić-odpowiedziała
-Od kiedy przejmujesz się opinią innych?-zdziwiłam się. Hayley zawsze była osobą można rzec egoistyczną. Nie liczyła się z opinią na swój temat tą negatywną. Była sobą i nie zmieniała się dla innych.
-Może od kiedy zechce cię zabić pół ludzkości-powiedziała sarkastycznie
-Jak zabiją ciebie to i zabiją Zayna więc myślę że się powstrzymają.
-I tak się boję-trzymała się przy swoim
-Uwierz mi. To dziecko da mu więcej szczęścia niż cokolwiek innego- pocieszałam ją-Ale usuń twittera-poradziłam
-Ta ja mam twittera?-zdziwiła się (o.O)
-Dobra ja muszę lecieć-zgarnęłam okulary i wyszłam machając ciężarnej
Dalej nie mogę się przyzwyczaić do tego, że ludzie robią sobie ze mną zdjęcia. Zawsze o tym marzyłam ale nie sądziłam że to takie dziwne. Zagrałam w jednym filmie a już taki szum. Zrobiła sobie zdjęcia z grupką "fanów" i wsiadłam do czarnej klasycznej taksówki. Szybko dojechałam co zawdzięczam brakowi korków. Zapłaciłam kierowcy i wysiadłam. Podeszłam do ochrony przeciskając się przez tłum. Pokazałam wejściówkę i bez problemu przedostałam się przez metalową bramę. Zanim mogłam ruszyć na sale w której odbywał się wywiad musiałam przejść przez wykrywacz metali. Ochroniarz zaczął od góry. Sprzęt zapiszczał a ja ukazałam kremowe perełki na uszach. Kolejnym przystankiem była moja warga a dokładnie to kolczyk na niej. Dalej już nic nie pikało poza torebką. Ta przeszukajcie mnie bo trzymam w niej granat. Oddali mi moją własność i wskazali kierunek studia.
-Drugie od końca-powtarzałam w myślach aby nie zapomnieć. Buja zapamiętałam. Najfajniejsze było to że nikt nas (wliczam Conora) nie malował, ubierał i nakazywał jak się zachowywać. No może William trochę się rządzi ale co tam.
-Hej-przywitałam się machając do prowadzącej, Conora i Williama siedzących na zielonej kanapie w rogu małej sali.
-Cześć
-Witam
-Joł piękna-powiedział chłopak za co oberwał w ramię-Uuu agresywna lubię takie-poruszał brwiami za co oberwał w tył głowy
-Pięć minut!-obwieścił jak się domyślam kamerzysta.
-Mavis, jestem Alex Collin-podała mi rękę
-Mavis Jones-uścisnęłam ją
Chwyciłam telefon by go wyłączyć a tu sms. Mavis ty popularsie
Od: Heyley
"Powiedział"
Wiedziałam co to oznacza. Cały świat dowiedział się o ciąży. Ciężko westchnęłam i weszłam na plan.
~~~~
-A więc film trafi w tym tygodniu do kin?-zapytała retorycznie Alex
-Mh-przytaknęliśmy ruchem głowy i mruknięciem
-Już nie mogę się doczekać-zaśmiała się-Pytanie od widzów-ogłosiła-Czy macie romans?-zapytała podejrzliwie
-Tak/Nie-powiedzieliśmy z chłopakiem w tym samym czasie
-NIE!!!!-sprostowałam
-To tak czy nie?-zapytała zdezorientowana
-Nie-odpowiedziałam za nim chłopak otworzył usta
-No tak Mavis pozostaje wierna Harremu-oznajmiła w stronę kamery. Kiedy ogarnęłam że kamera nie pokazuje nas. Strzeliłam Conora poduszką w łeb.
-Ała?-zapytał. Przewróciłam oczami i odwróciłam od niego wzrok.
-Kolejne pytanie. Czy to prawda że Zayn będzie ojcem? Mavis?
-Jak sam powiedział-oznajmiłam krótko
-Hayley to twoja przyjaciółka
-Tak-nie chciałam ujawniać wiele informacji i tak było jej ciężko
-Z tego jak opisywałaś ją na tt wnioskuje iż jesteście zżyte-powiedziała
-Tak, jest dla mnie bliższa niż rodzice-oznajmiłam zgodnie z prawdą. Wszyscy to wiedzieli ani razu w życiu ojciec nie powiedział że mnie kocha, tak samo z mamą. A z Hayley jak to z BFF -Kocham Cię -Spierdalaj. Uśmiechnęłam się na wzmiankę o niej. Więcej pytań o dziewczynę nie było. To i nawet lepiej.
-Co to było?!-warknęłam do Conora gdy weszliśmy na korytarz
-O co ci chodzi?-zapytał udając niewiniątko
-O co mi chodzi! Mi?-zbulwersowałam się
-Wdech i wydech-polecił
-Słuchaj jeszcze raz powiesz gdzie kolwiek że jesteśmy razem to ci rozstrzelę łeb wiatrówką-wysyczałam
-Nie masz wiatrówki-powiedział pewny siebie
-Chcesz się przekonać jak nie mam-zapytałam na co mu mina zrzędła
-Nie dzięki-powiedział i pędem ruszył do wyjścia
poniedziałek, 13 maja 2013
41
Jestem taka szczęśliwa. Może i to przez te wahania nastrojów może to i sprawka Zayna. Nie mam pojęcia ale i nie chcę wiedzieć. Jest mi dobrze i niech tak na razie zostanie. Nie sądziłam że w Londynie czeka mnie takie życie. Spodziewałam się pracy na zmywaku, wieczornym graniu w zespole i chodzenie z drzwiowym. A tu pracowałam jako modelka chodzę z gwiazdą muzyki i jestem w stanie błogosławionym. Chłopak mnie kocha rodzice mnie nie zabili. Cud!
Po obejrzeniu pierwszego wywiadu Mavis ubrałam się i wyszliśmy z chłopakiem poszwędać się po okolicy Szukałam jakiegoś domu na internecie ale żaden mi się nie spodobał. Może i dlatego że miałam swój idealny dom w głowie. Nie chciałam budować mieszkania od podstaw. Za długo by to trwało, ale nie chcę też mieszkać w pierwszym lepszym. Tylko znajdź mi tu mój pałac w realu.
Spacerowaliśmy idealną według mnie dzielnicą. Na końcu ulicy jest duże nowoczesne boisko a kilometr od niego jedna ze najlepszych tanecznych szkół stolicy. Szkoła również nie daleko. Mogło by się zdawać idealnie. Przeszkodą było to że nie było domu do sprzedania.
-Ten!-podskoczyłam w miejscu pokazując palce na budynek. Identyczny....prawie
-Co ten?-zapytał
-Mój wymarzony dom-powiedziałam osłupiała
-Poczekaj tu-puścił moją rękę i podszedł do furtki
-Zayn!-zawołałam i do niego podbiegłam-On nie jest na sprzedaż-zauważyłam
-Coś się wymyśli-powiedział
-Co masz namyśli. Chyba nie wykopiesz tych ludzi z mieszkania-powiedziałam retorycznie
-Teraz już nie-zaśmiał się a ja lekko szturchnęłam jego ramię
-Co ty chcesz zrobić?-ponowiłam pytanie
-Chcę załatwić mojej księżniczce jej wymarzony pałac. Jej i mojemu dziecku- położył rękę na moim brzuchu, swoją drogą już wystającym.
-Jeszcze ktoś zauważy-powiedziałam i zabrałam jego rękę
-Trudno nie będę się z tym krył i na następnym wywiadzie oświadczę to światu-oznajmił a ja pocałowałam go delikatnie w usta. Nasz "krótki" pociękowalny pocałunek przerodził się w pustynną dzicz.
-A teraz, poczekajcie tu na mnie-powiedział jak do małego dziecka
-Nie musisz pukać-zauważyłam
-Czemu?-zdziwił się
-Cała rodzinka obserwuje nas przez firankę, założę się że już stoją pod drzwiami-zaśmiałam się razem z nim. Pocałował mnie w policzek i podszedł do furtki. Tym razem przez nią przeszedł. Jak się spodziewałam drzwi otworzył się zanim zapukał.
Zaczął tłumaczyć coś kobiecie pomagając sobie gestami rąk. Napisał coś na kartce, kobieta złapała się za klatkę piersiową jakby miała zawału dostać. W progu pojawił się mężczyzna. Wymienili kilka zdań. Pokiwał głową. Ona coś zapisała na kartce, wręczył jej kartkę. Zgaduje że czek. Uśmiechnięty ruszył w moją stronę. W połowie schodów zatrzymała ją kobieta prosząc o autografy dla dzieci.
Z zadowoloną miną podpisał plakat i zrobił sobie zdjęcie z małą brunetką.
-Za dwa miesiące przyjdziemy obejrzeć gotowy do sprzedania-oświadczył
-Jak ty żeś to zrobił?!-zapytałam osłupiała
-Nazywa się Malik-starł niewidzialny pyłek z ramienia
-A dokładniej?
-Zaproponowałem jej pokaźną sumkę-wyjaśnił
-Zayn! Ile?
-A czy to ważne? I tak nie zrobi nam to różnicy a ta babka mało co nie zemdlała-Zaśmiał się
-No nie wiem źle się czuję-wyjaśniłam, wtulając się w jego umięśnione ramię.
-Czemu? Sama się zgodziła. Ja tylko zaproponowałem-zaczął się bronić
-I co nagle tak z dziećmi się wyprowadzi-zapytałam
-Tak-przytaknął-Za taką kwotę to kupi dwa razy większy dom-wyjaśnił
-To ileż ty jej dał?
-Nie ważne- powiedział stanowczo
-I tylko ze względu na cenę się zgodziła
-Przekonał ją fakt, że jesteś w ciąży-wyjaśnił
*Zayn*
-Cała rodzinka obserwuje nas przez firankę, założę się że już stoją pod drzwiami-zaśmiała się razem ze mną. Pocałowałem ją w policzek i ruszyłem do furtki. Jak przewidziała to Hayley drzwi otworzyły się zanim zapukałem
-Dzień dobry-przywitałem się z kobietą
-Dory, w czym mogę pomóc?
-Chciałbym kupić ten dom-oświadczyłem na luzie
-Ale jak to mój dom?!-nie dowierzała
-Bardzo spodobał się mojej dziewczynie-oznajmiłem
-Dalej nie rozumiem-ciągnęła
-Mógłbym odkupić ten dom?-zapytałem uprzejmie
-Alan!!!-zawołała a po chwili w progu stanął mężczyzna dość mosiężny
-No-mruknął
-Ten pan chce odkupić od nas dom-wyjaśniła a ja przytaknąłem
-On nie jest na sprzedaż-wyjaśnił krótko, nie no kurwa nie wiedziałem
Napisałem na kartce cenę i podałem kobiecie. Wyglądała jakby ducha zobaczyła.
-Za taką kase to ci ten dom szczoteczką do zębów wymyje-zaśmiał się
-Nie trzeba-wyjaśniłem
-Ale czemu akurat ten dom? No i po co tak młodym ludziom tak wielki dom?-zaciekawiła się kobieta
-Spodziewamy się dziecka- wyjaśniłem
-Zayn Malik?!-zapytała? zaskoczona
-No tak-wzruszyłem ramionami. Podałem im numer, mieliśmy ustalić datę ich wyprowadzki. Obliczali coś do dwóch miesięcy. Pożegnałem się z małżeństwem i odwróciłem się do wyjścia. Zatrzymała mnie pani Colins (nazwisko widniało na drzwiach) prosząc o autografy dla dzieci. Zrobiłem sobie z nimi zdjęcie podpisałem kartki i wróciłem do ukochanej
-Za dwa miesiące przyjdziemy obejrzeć gotowy do sprzedania-oświadczył
______________________________________________________
Nie za długi przepraszam ale matma wzywa
sobota, 11 maja 2013
40
Obudził mnie mój kochany telefon. Tak mi się nie chciało iść na ten wywiad. Nie zaraz wróć. Nie chciało mi się wstawać na ten wywiad.
-Wyłącz to cholerstwo-jęknął Harry
-Sam se wyłącz, nie chce mi się-skryłam twarz w poduszkę
-Nie ty-wykłócał się a melodia "Rope me" rozbrzmiewała po pokoju
-Nie chce mi się-jęknęłam
-To twój telefon-wytknął mi
-Mogę ci go oddać-powiedziałam
-Nie dzięki-wyjęczał. Coś mi się wydaje że kacyk go męczy, ja tam go jeszcze nie poczułam.
Może i w ogóle go nie mam, nie piłam aż tyle. Co ja gadam ja prawie w ogóle nie piłam.
-Cholera Mavis, wyłącz to-powiedziawszy to melodia ucichła
-No i widzisz nie gra-wyjaśniłam
-I tak musisz wstać-wypomniał mi
-Fuck!-jęknęłam i odkryłam się z puchowej kołdry. Usiadłam i z powrotem się położyłam.
-Wstawaj-ponaglał mnie
-Już, już...-mamrotałam. Zamknęłam na chwile oczy lecz gdy tylko to uczyniłam zadzwonił mój telefon-Ja pierdziele-powiedziałam po polsku
-Co?-zdziwił się chłopak
-Nie nic-powiedziałam i ruszyłam moją dupe do szafki. "William" czego on chce?
-Tak?-powiedziałam zaspanym głosem pocierając oczy
-WSTAWAJ!!!!-wykrzyczał do słuchawki
-Już-rozłączyłam się. Przewróciłam oczami i zabrałam z szafy przygotowane ciuchy. Zamknęłam się i wzięłam kąpiel, że krótką. Wysuszyłam włosy jęcząc przy tym jakie to one są krótkie. Następnie związałam je w kucyka i zaplotłam na niego warkocza. Wysmarowałam się arbuzowym balsamem, nie nie zapomniałam że Conor nienawidzi tego zapachu. Ubrałam się i przejechałam rzęsy tuszem a usta bladą różową szminką. Nie chciałam się malować
(aż tak).Wyszłam z łazienki a to co zobaczyłam to mnie przeraziło. Harry....tak on....nie spał.
-O boże spóźniłam się-zaczęłam panikować
-Nie-zrobił dziwną minę-Jest 8.00-oświadczył mi
-To co ty robisz?-zapytałam zdziwiona
-Wstaje-powiedział jak do idiotki
-No ale po co? Gorączkę masz?-podeszłam do niego i przyłożyłam swoją rękę do jego czoła.-Nie...chyba-powiedziałam a on się zaśmiał
-No wiesz, muszę oglądać swoją dziewczynę w telewizji-pociągnął mnie na swoje kolana. Zarzuciłam ręce za jego szyję a jego oplotły moją talię.
Uśmiechnęłam się i złożyłam pocałunek na jego ustach.
-A teraz puszczaj bo mi sukienkę pognieciesz-wyprostowałam się i zaczęłam poprawiać materiał. Chłopak się zaśmiał i wyszedł z pokoju prawdopodobnie do kuchni. Po poprawieniu sukienki również wyszłam z pokoju. Harry stał przy kuchence i wydaje mi się że parzył herbatę. Wyjęłam miskę i musli zalałam je gorącym mlekiem i usiadłam przy stole.
-Nie rozumiem jak ty możesz jeść tą papkę-oświadczył Hazz
-Chcesz trochę?-zapytałam z uśmiechem
-Nie dzięki-zaśmiał się
-Dzisiaj z nami nowe gwiazdy wielkiego ekranu. Mavis Jones i Conor Anne- powiedziała a po sali rozległy się brawa. Uśmiechnięci zeszliśmy ze schodów. Prezenterka przywitała nas przyjaznym uśmiechem i uściskiem.
-No witam nowe gwiazdy-zaśmiał się
-Z tymi gwiazdami bym nie przesadzał-wyjaśnił chłopak a ja pokiwałam głową na znak poparcia.
-Jacyż wy skromni-zadrwiła
Po opowiedzeniu jej o wrażeniach z filmu i kilku tajnikach jego kręcenia zaczęła wypytywać
-Conor-zwróciła się do chłopaka-Czym zajmowałeś się przed kręceniem filmu?
-Studiowałam aktorstwo i pracowałem w kawiarni jako kelner.
-Ciekawe-Bardzo-zadrwiła moja podświadomość-Jak dowiedziałeś się o filmie bo był on kręcony w Kanadzie.
-William zaczepiłam mnie po jednym przedstawieniu-wyjaśnił
-A ty Mavis nie jesteś z Anglii, prawda?-zapytała
-Tak, w połowie. Urodziłam się w Kalifornii ale wychowywałam się w Polsce. Przed wyjazdem byłam modelką ale bardziej fotomodelką i grywałam w przedstawieniach-wyjaśniłam
-Ula la-powiedziała a na sali było słychać grupowy pogwizd-To czym zajmowałaś się po przyjeździe do Londynu?
-Po dwóch dniach dostałam rolę w Romeo i Julii-wyjaśniłam
-O tak byłam na nim. Byłaś genialna, taka prawdziwa
-Dziękuje
-To jak z filmem?
-Po przedstawieniu podszedł do mnie William i zaproponował abym przyszła na casting-wzruszyłam ramionami jakby to było oczywiste
-No tak. A propos miłości-nawiązała do Romea i Julii-Jak u was single w związku?
-Ja jestem wolny- odparł uwodzicielsko Conor. Na widowni rozległ się grupowy pisk lasek.
-Słyszysz to-zaśmiała się- Coś mi się wydaje że długo singlem nie pobędziesz-zaśmiała się
-No a nasza blondyneczka-zwróciła się do mnie
-No cóż ja jestem zajęta-powiedziała
-Czyżby przez pana z One Direction?-poruszała brwiami
-Dokładnie tego w lokach-zaśmiałam się
-Od jak dawna jesteście razem?-zapytała ciekawska
-Nie długo już z rok-uśmiechnęłam się.
-No i tym sposobem nasza laleczka jest zajęta-dało się słyszeć głośny, grupowy męski jęk niezadowolenia
-A niech se jęczą. Szczęścia-uśmiechnęła się
-Dziękuje-odwzajemniłam
-Dziękuje wam za ten wywiad. Wasz pierwszy-wypomniała-Mam nadzieję że do zobaczenia-Pożegnała nas.
-Wróciła nasza gwiazda-przytulił mnie Louis
-Niedługo to o nas zapomnisz-zakpił Liam
-Ja? Nigdy-powiedziałam stanowczo
-Horan hug!-rzucił się na mnie Niall. Zamknął mnie w niedźwiedzim uścisku.
Usiadłam na kanapie obok Harrego i wtuliłam się w jego ramie
-A gdzie Malikowie?-zaciekawiłam się
-Pojechali mieszkania szukać-wyjaśnił Niall
-Mieszkania?-powtórzyłam zaskoczona
-Num- przytaknął Liam
czwartek, 9 maja 2013
39
Przeczytaj notkę pod rozdziałem!
___________________________________________________________________________
*Mavis*
Weszłam na wielką salę z której huczała muzyka. Jak ona była ozdobiona...nie wiem wampirem nie jestem i w ciemności nie widzę a raczej w pół mroku. Albo nie było ich stać na ozdoby bądź oświetlenie albo to tak specjalnie. Bardziej wiarygodna jest druga opcja.
Już na samym starcie ktoś porwał mnie do tańca. A mówiąc ktoś mam na myśli Harry. Nie da się go z nikim pomylić ma takie charakterystyczne perfumy no i te loki. Wtuliłam się w niego i tańczyliśmy do jak na razie wolnej muzyki. Cóż trochę dziwne że na takiej imprezie taka wolna muzyka ale co tam. Kołysałam się na boki w objęciach mojego księcia.
-Mam dla cb niespodziankę-szepnął mi do ucha
-Nie za dużo tego jak na jeden dzień-zapytałam unosząc brew
-Może ale już za późno-odwrócił mnie. Centralnie trzy metry ode mnie stał Justin.
-Leć, ja idę do chłopaków-pocałował mnie w policzek
Rzuciłam mu się z uściskiem. Boże jak ja go dawno nie widziała. No cóż w ciągu roku człowiek potrafi się zżyć.
-Co ty tu robisz?-zapytałam pełna zaskoczenia. Spodziewałam się tu każdego tyko nie jego.
-Spytaj swojego chłopaka-zaśmiał się
-Awww-jeszcze raz go wyściskałam tylko tym razem mocniej. Moje życie w tym momencie jest idealne. Niczego mi nie brakuje. Justin uśmiechał się szeroko.
-Nie myślałeś o tym by przenieść się do Londynu?-zapytałam ni z tond ni z owąd
-No nie wiem-marudził
-No weź skoro nie masz tam rodziny ani ty ani twój chłopak. Prace możecie sobie tu znaleźć. Nie będzie z tym problemu. Poza tym w Londynie jestem ja a w Kanadzie nie-zaśmiałam się
-Nie głupi pomysł. I tak w tej Kanadzie nie mam wielu znajomych-powiedział
-To znaczy że się przeprowadzisz....znaczy wy-poprawiłam się na co on się zaśmiał
-Zastanowię się-pocałował mnie w policzek
Już chciał coś powiedzieć lecz przeszkodziły mu w tym zapalające się światła i gadający William.
Ble ble ble. Podczas tej jego gadaniny przyjrzałam się sali. Była to stara sala balowa z świecącymi na kolorowo reflektorami. Po obu stronach ścian stały wielki stoły z przekąskami. Bez względu jak tandetnie to brzmi było wręcz przeciwnie. Idealne miejsce na taką imprezę.
-Dziękuje, życzę miłej zabawy!-krzyknął na co rozległa się burza oklasków. Facet zeskoczył ze sceny a miejsce jego głosu zastąpiła żywa muzyka. Wyginaliśmy się z Justinem ja w podstawówce. Po kilku tańcach dołączyła do nas reszta 1d i Heyley. Dziewczyna była jakże zadowolona przybyciem kolegi. Pierwszy raz byłam na After party ale jak tak one wyglądają to ja chcę więcej! Bardziej podejrzewała że będzie nudno i sztywno ale nie! No i dobrze że się myliłam. Było dużo sław naprawdę dużo.
Zaczęła się impreza karaoke. Goście byli już tak upici że nikt nie ogarniał kto i co będzie śpiewać. Nasza boża piątka za rapowała swój fresh prince of bel air. Nawet mnie namówili. Albo takie gromkie brawa wywołał mój głos albo ludzie byli zbyt piani by zareagować inaczej.
*Hayley*
-Zayn idziemy?-zapytałam z zmęczoną miną. W sumie to i taka byłam kręciło mi się w głowie i chciało wymiotować. Ale w ciąży to normalne a przynajmniej w pierwszych miesiącach.
-Stało się coś-zapytał z troską
-Trochę mi nie dobrze-wyznałam
-Dobrze już jedziemy poczekaj na zewnątrz powiem chłopakom-oznajmił i pobiegł w roztańczony tłum szukać kolegów. Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w kierunku drzwi. Dzięki Bogu że Zayn nie była piany. Pochwalę się że to moja zasługa. Zagroziłam że jak mi i dziecku się coś stanie to nam nie pomoże. Jeżeli w grę wchodzi zdrowie dziecka nie ma granic. Kocha tego malucha, ja również.
Nocne powietrze otuliło moją rozgrzaną twarz. Błagam nie chcę być chora, nie mogę. Od nadmiaru tlenu zakręciło mi się w głowie. Na szczęście chłopak już wrócił i mnie obiął.
-Lepiej?-zapytał a jego głos był przepełniony obawą i lękiem
-Nie-odpowiedziałam krótko
-Zadzwoniłem już po taksówkę, zaraz powinna przyjechać.
Nie mylił się jakoś pięć minut potem przyjechała czarna klasyczna taksówka. Nie doczekałam momentu wysiadki usnęłam w połowie jazdy. Obudziłam się na łóżku w pokoju Malika.
-Obudziłem cię-odezwał się. Otworzyłam drugie oko i zamrugałam kilka razy wyostrzając kontrast. Chłopak właśnie wychodził z łazienki z ręcznikiem wokół bioder. Ooo sam seks.
-Nie sama się przebudziłam-ziewnęłam-Długo spałam?
-Godzinę...?-zrobił dziwną minę. Pokiwałam głową i usiadłam. Przydało by się przebrać. Postawiłam moje stópki na puszystym dywanie. Weszłam do łazienki zostawiając otwarte drzwi. Zmyłam makijaż i wyjęłam w sówki z włosów, ściągnęłam rajstopy jak zwykle z oczkiem. Podeszłam do szafy i wyjęłam swoją luźną koszulkę. Tak mam u niego dużo swoich rzeczy. Dość dużo. Ubrałam ją i położyłam się obok niego. Chłopak obiął mnie ramieniem i zaczął
-Myślałaś nad mieszkaniem-wypalił
-Wspólnym, że ty ja i maluch?-zapytałam upewniając się
-No- przytaknął
-Czasami o tym myślę-przyznałam
-To co zamieszkamy razem?-zapytał
-Dobry pomysł, w końcu nie mamy warunków na wychowanie dziecka-przyznałam
-Kupilibyśmy taki mały domek-rozmarzył się
-Gdzieś w centrum-zastrzegłam
-Może być. Blisko przedszkole, szkoły...-zgodził się
-Blisko szkoły tańca-powiedziałam
-Tańca?-powtórzył
-No, nasze dziecko będzie tańczyć-Oznajmiłam
-A jak mu się nie spodoba-powiedział podejrzliwie
-To mu odpuszczę-westchnęłam
-Wiem że to dopiero drugi miesiąc, a właściwie połowa. Ale jak je nazwiemy
-Nie zastanawiałam się nad tym jeszcze. Ale drugie musi być polskie
-Jakie?
-Dla dziewczynki Nina a dla chłopca Oskar
-W ogóle nie wiem jakie to imię ale niech będzie. Dla ciebie wszystko-skradł mi całusa
-Nie wiem jeszcze poza tym mamy jeszcze czas-oznajmiłam
-Ale wiesz trzeba być przygotowanym
-Najpierw poznajmy jego płeć. Ja tam stawiam na dziewczynkę
-A to dla czego?
-U mnie w rodzice rodzą się głównie dziewczynki. To cud, że mam czterech kuzynów
-Ja tam stawiam na chłopca
-A to dla czego?-powtórzyłam jego słowa
-Będzie fajniej, będzie grał w nogę i NIE będzie tańczył-zaznaczył Nie
-A to niby czemu
-Bo to zajęcie dla dziewczyn-wzruszył ramionami
-Ta jasne-mruknęłam
-Zobaczysz-zaśmiał się
Przez następną godzinę obmyślaliśmy nasze plany na przyszłość. Obstawiliśmy ze sto zakładów, na przykład kiedy to Harry i Mavis się zaręczą, bo jak ujął Zayn nam do tego nie daleko. Nie wiem co on kombinuje ale już się cieszę. Kocham go bardzo, tak bardzo. Jest to takie silne uczucie, nigdy czegoś takiego nie czuła. I już nigdy nie poczuję. Bo Zayn to ten jedyny. A wracając do Mavis to myślę że do zaręczyn jej jeszcze daleko. Ale mój chłopak na odwrót, i tak ja mam rację.
______________________________________________________________________
Przepraszam że tak krótki i nudny. Ale nie mam zbytnio weny i czasu na dłuższy.
Za dwa tygodnie u mnie wystawiają oceny a z matmy mam 2. Muszę się brać za naukę.
Poza tym od 25 maja do 4 czerwca wyjeżdżam. Myślę że przed wyjazdem uda mi się kilak napisać
i na wycieczce będę mogła choć jedno udostępnić. Ale niczego nie obiecuje.