sobota, 11 maja 2013

40

*Mavis*
Obudził mnie mój kochany telefon. Tak mi się nie chciało iść na ten wywiad. Nie zaraz wróć. Nie chciało mi się wstawać na ten wywiad.
-Wyłącz to cholerstwo-jęknął Harry
-Sam se wyłącz, nie chce mi się-skryłam twarz w poduszkę
-Nie ty-wykłócał się a melodia "Rope me" rozbrzmiewała po pokoju
-Nie chce mi się-jęknęłam
-To twój telefon-wytknął mi
-Mogę ci go oddać-powiedziałam
-Nie dzięki-wyjęczał. Coś mi się wydaje że kacyk go męczy, ja tam go jeszcze nie poczułam.
Może i w ogóle go nie mam, nie piłam aż tyle. Co ja gadam ja prawie w ogóle nie piłam.
-Cholera Mavis, wyłącz to-powiedziawszy to melodia ucichła
-No i widzisz nie gra-wyjaśniłam
-I tak musisz wstać-wypomniał mi
-Fuck!-jęknęłam i odkryłam się z puchowej kołdry. Usiadłam i z powrotem się położyłam.
-Wstawaj-ponaglał mnie
-Już, już...-mamrotałam. Zamknęłam na chwile oczy lecz gdy tylko to uczyniłam zadzwonił mój telefon-Ja pierdziele-powiedziałam po polsku
-Co?-zdziwił się chłopak
-Nie nic-powiedziałam i ruszyłam moją dupe do szafki. "William" czego on chce?
-Tak?-powiedziałam zaspanym głosem pocierając oczy
-WSTAWAJ!!!!-wykrzyczał do słuchawki
-Już-rozłączyłam się. Przewróciłam oczami i zabrałam z szafy przygotowane ciuchy. Zamknęłam się i wzięłam kąpiel, że krótką. Wysuszyłam włosy jęcząc przy tym jakie to one są krótkie. Następnie związałam je w kucyka i zaplotłam na niego warkocza. Wysmarowałam się arbuzowym balsamem, nie nie zapomniałam że Conor nienawidzi tego zapachu. Ubrałam się i przejechałam rzęsy tuszem a usta bladą różową szminką. Nie chciałam się malować
 (aż tak).Wyszłam z łazienki a to co zobaczyłam to mnie przeraziło. Harry....tak on....nie spał.
-O boże spóźniłam się-zaczęłam panikować
-Nie-zrobił dziwną minę-Jest 8.00-oświadczył mi
-To co ty robisz?-zapytałam zdziwiona
-Wstaje-powiedział jak do idiotki
-No ale po co? Gorączkę masz?-podeszłam do niego i przyłożyłam swoją rękę do jego czoła.-Nie...chyba-powiedziałam a on się zaśmiał
-No wiesz, muszę oglądać swoją dziewczynę w telewizji-pociągnął mnie na swoje kolana. Zarzuciłam ręce za jego szyję a jego oplotły moją talię.
Uśmiechnęłam się i złożyłam pocałunek na jego ustach.
-A teraz puszczaj bo mi sukienkę pognieciesz-wyprostowałam się i zaczęłam poprawiać materiał. Chłopak się zaśmiał i wyszedł z pokoju prawdopodobnie do kuchni. Po poprawieniu sukienki również wyszłam z pokoju. Harry stał przy kuchence i wydaje mi się że parzył herbatę. Wyjęłam miskę i musli zalałam je gorącym mlekiem i usiadłam przy stole.
-Nie rozumiem jak ty możesz jeść tą papkę-oświadczył Hazz
-Chcesz trochę?-zapytałam z uśmiechem
-Nie dzięki-zaśmiał się



-Dzisiaj z nami nowe gwiazdy wielkiego ekranu. Mavis Jones i Conor Anne- powiedziała a po sali rozległy się brawa. Uśmiechnięci zeszliśmy ze schodów. Prezenterka przywitała nas przyjaznym uśmiechem i uściskiem.
-No witam nowe gwiazdy-zaśmiał się
-Z tymi gwiazdami bym nie przesadzał-wyjaśnił chłopak a ja pokiwałam głową na znak poparcia.
-Jacyż wy skromni-zadrwiła
Po opowiedzeniu jej o wrażeniach z filmu i kilku tajnikach jego kręcenia zaczęła wypytywać
-Conor-zwróciła się do chłopaka-Czym zajmowałeś się przed kręceniem filmu?
-Studiowałam aktorstwo i pracowałem w kawiarni jako kelner.
-Ciekawe-Bardzo-zadrwiła moja podświadomość-Jak dowiedziałeś się o filmie bo był on kręcony w Kanadzie.
-William zaczepiłam mnie po jednym przedstawieniu-wyjaśnił
-A ty Mavis nie jesteś z Anglii, prawda?-zapytała
-Tak, w połowie. Urodziłam się w Kalifornii ale wychowywałam się w Polsce. Przed wyjazdem byłam modelką ale bardziej fotomodelką i grywałam w przedstawieniach-wyjaśniłam
-Ula la-powiedziała a na sali było słychać grupowy pogwizd-To czym zajmowałaś się po przyjeździe do Londynu?
-Po dwóch dniach dostałam rolę w Romeo i Julii-wyjaśniłam
-O tak byłam na nim. Byłaś genialna, taka prawdziwa
-Dziękuje
-To jak z filmem?
-Po przedstawieniu podszedł do mnie William i zaproponował abym przyszła na casting-wzruszyłam ramionami jakby to było oczywiste
-No tak. A propos miłości-nawiązała do Romea i Julii-Jak u was single w związku?
-Ja jestem wolny- odparł uwodzicielsko Conor. Na widowni rozległ się grupowy pisk lasek.
-Słyszysz to-zaśmiała się- Coś mi się wydaje że długo singlem nie pobędziesz-zaśmiała się
-No a nasza blondyneczka-zwróciła się do mnie
-No cóż ja jestem zajęta-powiedziała
-Czyżby przez pana z One Direction?-poruszała brwiami
-Dokładnie tego w lokach-zaśmiałam się
-Od jak dawna jesteście razem?-zapytała ciekawska
-Nie długo już z rok-uśmiechnęłam się.
-No i tym sposobem nasza laleczka jest zajęta-dało się słyszeć głośny, grupowy męski jęk niezadowolenia
-A niech se jęczą. Szczęścia-uśmiechnęła się
-Dziękuje-odwzajemniłam
-Dziękuje wam za ten wywiad. Wasz pierwszy-wypomniała-Mam nadzieję że do zobaczenia-Pożegnała nas.



-Wróciła nasza gwiazda-przytulił mnie Louis
-Niedługo to o nas zapomnisz-zakpił Liam
-Ja? Nigdy-powiedziałam stanowczo
-Horan hug!-rzucił się na mnie Niall. Zamknął mnie w niedźwiedzim uścisku.
Usiadłam na kanapie obok Harrego i wtuliłam się w jego ramie
-A gdzie Malikowie?-zaciekawiłam się
-Pojechali mieszkania szukać-wyjaśnił Niall
-Mieszkania?-powtórzyłam zaskoczona
-Num- przytaknął Liam

czwartek, 9 maja 2013

39

Przeczytaj notkę pod rozdziałem!


___________________________________________________________________________

*Mavis*
Weszłam na wielką salę z której huczała muzyka. Jak ona była ozdobiona...nie wiem wampirem nie jestem i w ciemności nie widzę a raczej w pół mroku. Albo nie było ich stać na ozdoby bądź oświetlenie albo to tak specjalnie. Bardziej wiarygodna jest druga opcja.
Już na samym starcie ktoś porwał mnie do tańca. A mówiąc ktoś mam na myśli Harry. Nie da się go z nikim pomylić ma takie charakterystyczne perfumy no i te loki. Wtuliłam się w niego i tańczyliśmy do jak na razie wolnej muzyki. Cóż trochę dziwne że na takiej imprezie taka wolna muzyka ale co tam. Kołysałam się na boki w objęciach mojego księcia.
-Mam dla cb niespodziankę-szepnął mi do ucha
-Nie za dużo tego jak na jeden dzień-zapytałam unosząc brew
-Może ale już za późno-odwrócił mnie. Centralnie trzy metry ode mnie stał Justin.
-Leć, ja idę do chłopaków-pocałował mnie w policzek
Rzuciłam mu się z uściskiem. Boże jak ja go dawno nie widziała. No cóż w ciągu roku człowiek potrafi się zżyć.
-Co ty tu robisz?-zapytałam pełna zaskoczenia. Spodziewałam się tu każdego tyko nie jego.
-Spytaj swojego chłopaka-zaśmiał się
-Awww-jeszcze raz go wyściskałam tylko tym razem mocniej. Moje życie w tym momencie jest idealne. Niczego mi nie brakuje. Justin uśmiechał się szeroko.
-Nie myślałeś o tym by przenieść się do Londynu?-zapytałam ni z tond ni z owąd
-No nie wiem-marudził
-No weź skoro nie masz tam rodziny ani ty ani twój chłopak. Prace możecie sobie tu znaleźć. Nie będzie z tym problemu. Poza tym w Londynie jestem ja a w Kanadzie nie-zaśmiałam się
-Nie głupi pomysł. I tak w tej Kanadzie nie mam wielu znajomych-powiedział
-To znaczy że się przeprowadzisz....znaczy wy-poprawiłam się na co on się zaśmiał
-Zastanowię się-pocałował mnie w policzek
Już chciał coś powiedzieć lecz przeszkodziły mu w tym zapalające się światła i gadający William.
Ble ble ble. Podczas tej jego gadaniny przyjrzałam się sali. Była to stara sala balowa z świecącymi na kolorowo reflektorami.  Po obu stronach ścian stały wielki stoły z przekąskami. Bez względu jak tandetnie to brzmi było wręcz przeciwnie. Idealne miejsce na taką imprezę.
-Dziękuje, życzę miłej zabawy!-krzyknął na co rozległa się burza oklasków. Facet zeskoczył ze sceny a miejsce jego głosu zastąpiła żywa muzyka. Wyginaliśmy się z Justinem ja w podstawówce. Po kilku tańcach dołączyła do nas reszta 1d i Heyley. Dziewczyna była jakże zadowolona przybyciem kolegi. Pierwszy raz byłam na After party ale jak tak one wyglądają to ja chcę więcej! Bardziej podejrzewała że będzie nudno i sztywno ale nie! No i dobrze że się myliłam. Było dużo sław naprawdę dużo.
Zaczęła się impreza karaoke. Goście byli już tak upici że nikt nie ogarniał kto i co będzie śpiewać. Nasza boża piątka za rapowała swój fresh prince of bel air. Nawet mnie namówili. Albo takie gromkie brawa wywołał mój głos albo ludzie byli zbyt piani by zareagować inaczej.

*Hayley*
-Zayn idziemy?-zapytałam z zmęczoną miną. W sumie to i taka byłam kręciło mi się w głowie i chciało wymiotować. Ale w ciąży to normalne a przynajmniej w pierwszych miesiącach.
-Stało się coś-zapytał z troską
-Trochę mi nie dobrze-wyznałam
-Dobrze już jedziemy poczekaj na zewnątrz powiem chłopakom-oznajmił i pobiegł w roztańczony tłum szukać kolegów. Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w kierunku drzwi. Dzięki Bogu że Zayn nie była piany. Pochwalę się że to moja zasługa. Zagroziłam że jak mi i dziecku się coś stanie to nam nie pomoże. Jeżeli w grę wchodzi zdrowie dziecka nie ma granic. Kocha tego malucha, ja również.
Nocne powietrze otuliło moją rozgrzaną twarz. Błagam nie chcę być chora, nie mogę. Od nadmiaru tlenu zakręciło mi się w głowie. Na szczęście chłopak już wrócił i mnie obiął.
-Lepiej?-zapytał a jego głos był przepełniony obawą i lękiem
-Nie-odpowiedziałam krótko
-Zadzwoniłem już po taksówkę, zaraz powinna przyjechać.
Nie mylił się jakoś pięć minut potem przyjechała czarna klasyczna taksówka. Nie doczekałam momentu wysiadki usnęłam w połowie jazdy. Obudziłam się na łóżku w pokoju Malika.
-Obudziłem cię-odezwał się. Otworzyłam drugie oko i zamrugałam kilka razy wyostrzając kontrast. Chłopak właśnie wychodził z łazienki z ręcznikiem wokół bioder. Ooo sam seks.
-Nie sama się przebudziłam-ziewnęłam-Długo spałam?
-Godzinę...?-zrobił dziwną minę. Pokiwałam głową i usiadłam. Przydało by się przebrać. Postawiłam moje stópki na puszystym dywanie. Weszłam do łazienki zostawiając otwarte drzwi. Zmyłam makijaż i wyjęłam w sówki z włosów, ściągnęłam rajstopy jak zwykle z oczkiem. Podeszłam do szafy i wyjęłam swoją luźną koszulkę. Tak mam u niego dużo swoich rzeczy. Dość dużo. Ubrałam ją i położyłam się obok niego. Chłopak obiął mnie ramieniem i zaczął
-Myślałaś nad mieszkaniem-wypalił
-Wspólnym, że ty ja i maluch?-zapytałam upewniając się
-No- przytaknął
-Czasami o tym myślę-przyznałam
-To co zamieszkamy razem?-zapytał
-Dobry pomysł, w końcu nie mamy warunków na wychowanie dziecka-przyznałam
-Kupilibyśmy taki mały domek-rozmarzył się
-Gdzieś w centrum-zastrzegłam
-Może być. Blisko przedszkole, szkoły...-zgodził się
-Blisko szkoły tańca-powiedziałam
-Tańca?-powtórzył
-No, nasze dziecko będzie tańczyć-Oznajmiłam
-A jak mu się nie spodoba-powiedział podejrzliwie
-To mu odpuszczę-westchnęłam
-Wiem że to dopiero drugi miesiąc, a właściwie połowa. Ale jak je nazwiemy
-Nie zastanawiałam się nad tym jeszcze. Ale drugie musi być polskie
-Jakie?
-Dla dziewczynki Nina a dla chłopca Oskar
-W ogóle nie wiem jakie to imię ale niech będzie. Dla ciebie wszystko-skradł mi całusa
-Nie wiem jeszcze poza tym mamy jeszcze czas-oznajmiłam
-Ale wiesz trzeba być przygotowanym
-Najpierw poznajmy jego płeć. Ja tam stawiam na dziewczynkę
-A to dla czego?
-U mnie w rodzice rodzą się głównie dziewczynki. To cud, że mam czterech kuzynów
-Ja tam stawiam na chłopca
-A to dla czego?-powtórzyłam jego słowa
-Będzie fajniej, będzie grał w nogę i NIE będzie tańczył-zaznaczył Nie
-A to niby czemu
-Bo to zajęcie dla dziewczyn-wzruszył ramionami
-Ta jasne-mruknęłam
-Zobaczysz-zaśmiał się
Przez następną godzinę obmyślaliśmy nasze plany na przyszłość. Obstawiliśmy ze sto zakładów, na przykład kiedy to Harry i Mavis się zaręczą, bo jak ujął Zayn nam do tego nie daleko. Nie wiem co on kombinuje ale już się cieszę. Kocham go bardzo, tak bardzo. Jest to takie silne uczucie, nigdy czegoś takiego nie czuła. I już nigdy nie poczuję. Bo Zayn to ten jedyny. A wracając do Mavis to myślę że do zaręczyn jej jeszcze daleko. Ale mój chłopak na odwrót, i tak ja mam rację.



______________________________________________________________________
Przepraszam że tak krótki i nudny. Ale nie mam zbytnio weny i czasu na dłuższy.
Za dwa tygodnie u mnie wystawiają oceny a z matmy mam 2. Muszę się brać za naukę.
Poza tym od 25 maja do 4 czerwca wyjeżdżam. Myślę że przed wyjazdem uda mi się kilak napisać
 i na wycieczce będę mogła choć jedno udostępnić. Ale niczego nie obiecuje.


5 KOMENTARZY=NEXT

środa, 8 maja 2013

38

*Mavis*
Dobra od spełnienia mojego kolejnego marzenia dzielą mnie samochodowe drzwi. Wzięłam głęboki wdech i z opóźnieniem go wypuściłam. Harry otworzył drzwi i jak na gentelman'a przystało pomógł mi wysiąść.
Oślepił mnie blask fleszy. Głośne rozmowy a raczej nawoływanie "Tu, bardziej w prawo", "Cudnie na lewo" itp.
Z jak największą gracją postawiłam pierwszy krok. Chwilę potem stąpałam po czerwonym dywanie. Oł je marzenie dzieciństwa spełnione.
Szłam dalej, po chwili usłyszałam ogłuszający krzyk mojego imienia.
-O i tu jest moja kolejna gwiazda-zobaczyłam Adam'a-Boże jak ty nieziemsko wyglądasz-zachwycał się. Uśmiechnęłam się szerzej ukazując małe dołeczki w policzku- Kocham jak się uśmiechasz-zaśmiał się a ja z nim.
-To jak tak jak się umawialiśmy?-zapytałam w odpowiedzi skinął głową i zniknął a właściwie odszedł. Uśmiechnęłam się. Stanęłam na tle z reklamówką i zaczęłam pozować. Mam wprawę w końcu byłam modelką i fotomodelką. Ma się to doświadczenie. Próbowałam iść za wskazówkami fotoreporterów. Nagle poczułam czyjeś dłonie na biodrach. Obróciłam głowę i ujrzałam mojego sex chłopaka. Uśmiechnęłam się ciepło na jego widok a w moich oczach można było widzieć miłość. W zasadzie jego też to wyrażały. Obiął mnie w pasie i razem pozowaliśmy. Już widzę te nagłówki.
-Gdzie moja druga gwiazdeczka!-usłyszałam głos mężczyzny
-Tak Adam?-zapytałam
-Chodź ze mną-pomachał ręką żebym przyszła
Pocałowałam Hazzę w policzek i poszłam za facetem.
-No proszę jaka laska-zagwizdał Conor. Ta idiota od samego początku się do mnie przystawia, a ja za wszelką cenę próbowałam go unikać. Ale grając dwie główne role w tym samym filmie, no cóż w takiej sytuacji ignorowanie jest trudne.
-Mam cię szczelić-wysyczałam
-Nie trzeba-sztucznie się uśmiechnął, choć może i nie sztucznie What ever!
Podeszła do nas jakaś babka z kamerą.
-No witam główne gwiazdy tego wieczoru- powiedzieliśmy z Conorem tradycyjne "hej" i pomachaliśmy
-No Mavis przyznam wyglądasz fenomenalnie
-Dziękuje ty również-uśmiechnęłam
-Weź ja się nawet z tobą nie pokazuje-zaśmiała się-Jak się czujecie? To wasz wielki dzień.
-Jest trochę nerwów i tremy-powiedział chłopak
-Mów za siebie ja tam nie mam nic-wyszczerzyłam się
-Nie boisz się że coś pójdzie nie tak?-zapytała kobieta- Że czeka cię fala hejtów?
-Nie to po mnie spływa-powiedziałam co było zgodne z prawdą.
-Aj żeby każdy miał taką psychikę-pokręciła głową na co wzruszyłam ramionami-To co jutro pierwszy oficjalny wywiad telewizyjny?-zapytała choć dobrze znała odpowiedź
-Tak-uśmiechnął się chłopak
-Ok już was nie zatrzymuje zaraz zaczyna się premiera. Powodzenia-powiedziała do nas. Kamera odwróciła się w jej stronę i zaczęła coś do niej mówić ale już jej nie słyszałam.
-Co tam laska-poruszał chłopak brwiami
-Ty się ze mną drażnisz czy co?!
-Co-powiedział i ruszył w stronę Adama i William. No co, przewróciłam oczami i ruszyłam w tym samym kierunku.
Weszliśmy do wielkiej sali kinowej. Zajęłam miejsce w pierwszym rzędzie.

Film wyszedł cudownie. No nie po prostu brak mi słów. Chciało mi się płakać ale się powstrzymałam bo mój genialny makijaż by się rozmazał, he he blondynka. Światła się zapaliły a na sali rozległa się burza braw. Adam i William zaczęli przemowę. Nic a nic z niej nie zapamiętałam. W głowie ciągle powtarzałam najlepsze momenty filmu. Trochę dziwne było widzieć siebie na ekranie. Ale to było za razem taki cudowne uczucie. Czułam pełne szczęście ale dziwne szczęście. Jednak podobało mi się to. Ocknęłam się na momencie gdy Adam i William prosili na scenę aktorów. Wyszło ponad czterdzieści osób. Z dziesiątkę znałam tylko z widzenia, ale co tam.
Ukłoniliśmy się jak w Hig Shool Musical 3 na samym końcu.
-Zapraszamy na AFTER PARTY!!!!!!!!!!!

wtorek, 7 maja 2013

37

*Mavis*
Siedziałyśmy z Hayley i gadałyśmy o gali. Naszą idealną pogawędkę przerwał wjazd idiotów.
-Patrzcie co mamy!!!!-Louis wymachiwał jakąś kopertą przed nosem
-Co się drzesz-syknęła brunetka
-Sory-szepnął
-Co to?-zaciekawiłam się. Szczerze to spytałam z grzeczności gówno mnie to obchodzi.
-Zaproszenie na twój film-Harry ucałował mój policzek siadając obok mnie. Uśmiechnęłam się szeroko. Wiedziałam, że chłopaki dostaną zaproszenie. Dostałam listę zaproszonych.
-A ty-Zayn wskazał palcem na Hayley-Idziesz ze mną-zamknął ja w niedźwiedzim uścisku
-Zgnieciesz dziecko-wydyszała. Jej słowa podziałały natychmiastowo. Chłopak odsunął się od niej i pogłaskał jej lekko zaokrąglony brzuch
-Tatuś nie chciał-powiedział przesłodzonym głosikiem. Jego wypowiedź wywołała u nas śmiech. Ale to było takie słodkie, że rozmawia z jej brzuchem, a raczej z tym co jest w nim.
-Dobra idę na dół zobaczyć czy plan przyszedł-oznajmiłam
-Jaki?-zapytał Niall żując batonika?!
-Z filmem. No wiecie zaczyna się promowanie go. A sami zauważyliście że stał się sporą sensacją. William dzwonił że dziś powinien przyjść rozkład wywiadów, zdjęć itd...
-Chodź pójdę z tobą-zaoferował się Harry. Pokiwałam głową i ruszyliśmy do drzwi. Zjechaliśmy windą do holu. Podeszliśmy do biurka drzwiowego.
-Haj, przyszło coś do mnie?-zapytałam.
-Siema, ta jakaś gruba koperta-schylił się i podał mi biały pakunek
-W moich wyobrażeniach była chudsza-spojrzałam z przerażeniem na grubość koperty.
Chłopaki zaśmiali się i po chwili Harry załapał mnie w pasie i odeszliśmy.
Otworzyłam kopertę. O MAJ GOSZZZ!!!!!
-Co nie przyzwyczajona?-zaśmiał się Liam
-Cicho- zaśmiałam się
-Cena sławy-rzucił Louis
-Jakiej sławy?-zapytałam
-Dobra, dobra pogadamy za tydzień-rzekł Zayn


 
*Dzień premiery*
*Mavis*
 
Łaże z konta w kont i dalej nie mogę w to uwierzyć że za trzy godziny spełni się moje największe marzenie. No jedno z nich. W sumie i tak połowę spełniłam. Zagrałam w filmie, spotkałam księcia, zagrałam w Romeo i Julii. Zostało jeszcze zajście w ciąże wystąpienia na pokazie Chanel. Kolejno spełni się za trzy godziny się spełni.
Ubrałam moją zajebiastą sukienkę. Dobrałam wysokie szpilki nude, zrobiłam delikatny makijaż. Włosy delikatnie pokręciłam. Nałożyłam pierścionek z motylem, na uszy perełki. I jak co dzień na mojej szyi wisiał naszyjnik z imieniem ukochanego.
Wyglądałam nieziemsko. Wszystko ze sobą współ grało. Nic się nie gryzło. Idealnie.

 
1.jpg
 
 Przeglądałam się w lustrze co chwilę poprawiając sukienkę lub się obracając i patrząc na jej tył.
Drzwi się otworzyły i stanął w nich Harry w czarnym garniturze. Bosz jaki on seksi *_*
-Wyglądasz....wow-wykrztusił. Tak wiem jestem zajebista. No i taka skromna
-Ty też wow-zacytowałam ale i tak nie było mnie stać na nic więcej
-Tak oboje wyglądamy wow-zaśmiał się a ja z nim
 -Denerwujesz się?-zapytał mnie
-Nie-odpowiedziałam co było prawdą. Jestem pewna siebie, aż za bardzo.
-Na pewno-powiedział po czym musnął moją szyję. Poddałam się tej pieszczocie. Z chwilą szedł coraz wyżej aż złożył namiętny pocałunek na moich ustach.
-Mam coś dla ciebie-oświadczył. Wyjął z marynarki czarna pudełeczko.
-Co to?-głupio zapytałam bo przecież mi je dał i zaraz je otworze.
no i otworzyłam. Drobna złota bransoletka z 1.08.2012
-Data naszego zejścia-uśmiechnęłam się na wspomnienie i na myśl że nie długo minie rok.
-Najlepszy dzień w moim życiu. Drugim będzie nasz ślub, a trzecim narodziny naszej córeczki
-Zignoruje twoje gnanie w przyszłość. A jak będzie chłopczyk?-zapytałam
-To będziemy mieć tyle synów aż się urodzi córeczka-mruknął mi do ucha
-Ja nie mam zamiaru rodzić setki dzieci-zastrzegłam
Ten się zaśmiał i zapiął mi bransoletkę na nadgarstek
-Piękna, dziękuje-złożyłam namiętny pocałunek na jego wargach
 
 
 
*Hayley*
Denerwuje się. Nie wyjść przed kamery, czy pokazać się z Zaynem. Nie, nie denerwuje się za Mavis. Boje się że będzie widać brzuszek. Nie jest on taki duży to dopiero drugi miesiąc. Ale te gnidy mogą wyłapać wszystko. W sumie mam sukienkę w której nic nie powinno widać. Ale i tak do końca nie jestem pewna. Oczywiście że mamy zamiar powiedzieć mediom. Ale potem. Chcę sobie jeszcze pożyć bez hejtów i wyzywania.
Poprawiałam po raz tysięczny sukienkę na brzuchu.
-Kochanie-zaczął Zayn-Nic nie widać
-No wiem, ale...
-Żadnych ale. Wyglądasz ślicznie. A poza tym nikt nie będzie nawet podejrzewać, że możesz być w ciąży. Pamiętaj co kolwie się stanie jestem z tobą-uspokajał mnie. Nie powiem udało mu się to. Potrzebowałam kilku miłych słów i wsparcia. Wtuliłam się w jego umięśnione ramiona i oddychałam równomiernie.
 
 
 
 




 


sobota, 4 maja 2013

36

*Mavis*
Właśnie wróciliśmy do naszego mieszkanka w Londynie.
Zadzwonił do mnie reżyser a jednocześnie autor filmu oznajmiający iż za dwa dni puści zwiastun. Plotka o filmie krąży od tygodni po internecie. Jest to jeden z najbardziej wyczekiwanych filmów roku. No a (nie) chcąc się przechwalać ale to ja gram główną rolę. Kto wie może będzie to wielki hit nominacyjny.
Rano obudziłam się o 12.00 jak na mnie to i tak wcześnie. Wyszłam z pokoju i poszłam do kuchni. Hayley już na nogach, no bo jakże inaczej.
-Hej
-Hej
-Dziś wypuszczają trailer!-pisnęła
-No wiem-szeroko się uśmiechnęłam-Musimy iść na zakupy-dodałam
-Tak masz rację-zgodziła się z udawaną poważnością
-Nie zapytasz po co?
-Nie, do zakupów to ja zawsze chętna- zaśmiałyśmy się obie
-No racja-przytaknęłam
-Potrzebujemy czegoś konkretnego?-zapytała
-Ja potrzebuje wystrzałowej kiecki na premierę, a ty ciuszków ciążowych i również wystrzałowej kiecki na premierę o i kupie sobie słitaśne kapcie-poplałam jak najęta,
-Dobra, mniej więcej wiemy czego szukać. To co śniadanie i idziemy?-powiedziała a ja przytaknęłam
Zjadłyśmy płatki i ubrałyśmy się.
Wybrałam białą bluzkę na krótki rękaw, dżinsowe ogrodniczki i czerwone converse. Włosy związałam w wysokiego kucyka a moje włosy sięgały mi już do ramion. Ogółem włosy miałam już za ramiona. Powoli wracają moje skarby! Nigdy ich już nie zetnę.
Ciężarna postawiła na neonowy różowy sweterek, krótki dżinsowe spodenki i czarne vansy. Swoje długie brąz włosy zostawiła rozpuszczone.
Weszłyśmy do pierwszego sklepu i wyszłyśmy całe obładowane. Tak ogółem po całym dniu zebrałyśmy z trzydzieści toreb. No nie zaprzeczę zaszalałyśmy. Kupiłyśmy co zamierzałyśmy i nie tylko. Po prostu moja sukienka na premier zwali wszystkich z nóg. Ale nie wiem czy zabierać Hayley bo jej kiecka jest cuuudowna. Nie, niech se idzie ale ode mnie trzyma się z daleka ha ha ha. Nie no żartuje ona musi iść.
-Tak sukienka jest zajebiaszcza-zacieszała patrząc na swoją zdobycz
-Pff moja lepsza- zadrwiłam i po chwili obie śmiałyśmy się ze swojej głupoty. Powiadają
"Jak kolwiek głęboka była by studnia mej głupoty. Jeszcze się nie wyczerpała "
-Fajnie tak spędzić dzień-podsumowała
-No. Tak same bez męskiego towarzystwa-przyznałam
-Jeszcze bez mojego narzekania-zaśmiała się
-No tak, a propos ciąży robimy gofry? Póki jeszcze nie przerzucisz się na nutelle i ogórki
-Zignoruje twój docinek-powiedziała dyplomatycznie-Tak zróbmy gofry-powiedziała i poszła do kuchni. Włączyłam telewizor i odębiałam
-Heley chodź tu szybko!!!!-krzyknęłam a ta za chwilę przyszła z miną męczennicy
-Co?-zapytała a ja wskazałam głową ekran
      Dziś światło dzienne ujrzał trailer filmu "Zagubieni"
produkcji Adam'a Ros'a.
Główną rolę dostała Mavis Jones i Conor Anne.
Film zapowiada się naprawdę ciekawie,
historia dwójki złoczyńców zapowiada się na hit roku.
Już za miesiąc oficjala premiera.
 
 
Dalej nie usłyszałyśmy nic. Telewizor zagłuszał nasz pisk. Nie zaprzeczam liczyłam na duże zainteresowanie filmem. Ale nie liczyłam na takie coś po pierwszym dniu. Ciekawe co robią chłopaki. Nie ważne mam teraz na głowie krzyczenie i gofry.
-Nie wieżę!-krzyknęła Hayley
-Ja też!-dalej skakałam
-A co u was tak wesoło?-zapytał męski głos należący do Nialla
-Widziałyście wiadomości?-zapytał Liam i tym samym trafił w sedno
-No-pisnęłam i wznowiłam dziki taniec, do którego po chwili dołączyli wszyscy.
-Ależ to było inteligentne- stwierdził Zayn opadając z nami na kanapy.
-Nie zaprzeczę-zaśmiał się Louis
-To zostaje między nami-zagroził Liam. Wszyscy przytaknęli.
-To co robimy te gofry?-zapytałam Hayley
-Gofry?-obudził się blondynek
-Tak specjalnie dla cb-uszczypnęłam mu policzki jak robią to babcie. Nie był z tego czynu zbytnio zadowolony. Miną przypominał 5 letnie dziecko. Na widok jego miny zabrzmiał grupowy śmiech. Horan sam długo nie wytrzymał i dołączył do nas.
-To idziemy-zarządziła brunetka
Zostawiliśmy piątkę popaprańców samych i weszłyśmy do kuchni. Hayley wszystko robiła a ja jak zwykle jej przeszkadzałam.
-Mavis jeśli chcesz dożyć premiery to dla swojego dobra opuść to pomieszczenie-wysyczała po tym jak spaliłam kolejnego gofra. Podniosłam ręce do góry i w takiej pozycji weszłam do pokoju.
-Malik idź ją poskrom-powiedziałam z udawanym strachem
Ten wyszedł a ja zwaiłam się Harremu na kolana. On momentalnie obiął mnie ręką.
-Co robiłyście przez cały dzień?-zainteresował się Louis
-Zakupy-odpowiedziałam na co oni zajęczeli-No co?
-Nie nic-powiedzieli w tym samym czasie. Spojrzałam na nich podejrzliwie i wtuliłam się w mojego chłopaka.
              Leżałam po kąpieli w moim cieplutkim łóżeczku. Z nudów i braku snu weszłam na twittera.
WTF 3 miliony obserwujących?! No nieźle. Tyle follow a moje interakce szleją. Follownęłam milion osób poodpisywałam kilku i poszłam zmęczona spać. Może i się nie zmęczyłam ale bolały mnie oczy i ogółem pojawiła się żądza snu. Czujesz ten powiew sławy.
 


czwartek, 2 maja 2013

35

*Hayley*
-Jak to miło z waszej strony, że przygarniecie sierotę-wzruszyła się mama.
Nich mi ktoś strzeli czymś w łeb bo nie wyrabiam. Skąd w ogóle u niej taki pomysł. Nie no przecież to oczywiste że gdy się mówi że się zostanie rodzicami ma się na myśli że planujemy adopcje. Zwątpiłam w inteligencje mojej matki.
Popatrzyłam na Zayna jego wzrok również wyrażał moją opinię. Otóż uważam że było to najgłupsze zdanie ever.
-Nie-pokręciłam głową- Jestem w ciąży-wyjaśniłam
Rodzice przybrali kamienną twarz. Byłam gotowa na ich fale złości. Byłam gotowa na upokarzające słowa z ich strony. Byłam po prostu gotowa....
Czekając na donośny głos zacisnęłam mocniej palce na ręce chłopaka.
Tymczasem moi rodzice wybuchnęli głośnym  śmiechem.
Popatrzyłam zdezorientowana na Malika. Po jego minie wnioskuje że również był zaskoczony tą sytuacją.
-Mamo, Tato....
-Żebyście widzieli swoje miny-wykrztusił tato
-Czyli....-zaczęłam
-Och, kochani to cudowna wiadomość-mama wstała
-I tak nikt nie pomyśli że jestem dziadkiem jestem za przystojny-również wstał
-Nie byłam bym tego taka pewna- zaśmiałam się
-Córeczko-zaczęła mama-Jestem taka szczęśliwa-uścisnęła mnie
-Chyba się nas nie bałaś?-zapytał podejrzanie tata
-Nie wcale-powiedziałam sarkastycznie. Tato się zaśmiał i po "męsku" przytulił Zayna.
-A tyko ją zostawisz to ostrzegam nie ręczę za siebie-powiedział z zgrozą do mulata
-Bez obaw nie zrobię tego nigdy-obiął mnie w pasie
-No mam nadzieję-tato pogroził mu na niby palcem
Po obiedzie Zayn z tatą zaczęli oglądać jakiś mecz. Ja z mamą po pijałyśmy herbatę przy kuchennym blacie.
-Wiesz, że to duży obowiązek-zaczęła mama. Wiedziałam że zacznie tą rozmowę, ale tak szczerze to jej potrzebowałam. Potrzebowałam kogoś kto mi doradzi. Kogoś obiektywnego. Ona chcę tylko mojego dobra, jestem o tym przekonana.
-Wiem, ale muszę sobie z nim poradzić-oznajmiłam
-Wiem że Zayn jest sławny. Będzie wyjeżdżał w trasy, chodził na wywiady koncerty.
-Była na to przygotowana od samego początku. Wiedziałam że związek z nim to wiele problemów, mało prywatności i czasu. Ale kocham go i dam rade. Poza tym jest Mavis, chłopaki w Londynie mam dużo znajomych-uśmiechnęłam się
-Pamiętaj zawsze możesz na nas liczyć. Wiem, że jesteśmy wymagający i srodzy ale to dla twojego dobra-oznajmiła poważnie
-Boje się że on mnie jednak zostawi-wyznałam-No wiesz te dziecko zniszczy mu wizerunek. Możliwe że zmniejszy liczbę fanek. Nie chcę aby wybierał pomiędzy nami a sławą. Bo jestem pewna że wybrał by nas. Ale jego marzenia też są ważne. Ja spełniłam swoje. Wyjechałam do Londynu pracowałam jako modelka znalazłam miłość życia. I czekam aż na świat przyjdzie moje kolejne marzenie-powiedziałam
-Kiedy ty tak wydoroślałaś-zdziwiła się mama
-Włączył mi się instynkt macierzyński-zaśmiałam się a mama mi zawtórowała
-Chyba tak. Zayn wydaje się miłym chłopakiem i kocha cię nad życie widzę to w jego oczach. Wiesz że zawsze bawiłam się we wróżkę-zaśmiałam się na wspomnienie tamtych czasów-Teraz się to przydało. Poza tym ślepy by zauważył-machnęła ręką.
-Jestem pewna że mnie nie zostawi chociaż jakaś mała cząstka mnie ma taką opcję w planach. No wiesz samotna matka Malik-zaśmiałam się
-Nie jestem pewna ale ten Malik to nie jest taki typ mężczyzny. Poza tym nie musisz nawet zmieniać nazwiska-uścisnęła moją rękę
-Ha ha ha-zaśmiałam się sarkastycznie

        -No i patrz jeszcze żyje-stwierdził Zayn gdy znaleźliśmy się w moim pokoju
-Kto by się tego spodziewał-zaśmiałam się
-Ty się nie śmiej. Ty ich opisywałaś jak by to był co najmniej Hitler
-Nie wiem co w nich wstąpili. Może to że już jestem dorosła i nie muszą się tak bardzo martwić
-Czemu?
-Bo znalazłam sobie rycerza który mnie zawsze wybroni-uśmiechnęłam się
-Tak? A jak on wygląda?
-Jest bardzo podobny do cb-zaśmiałam się i lekko musnęłam jego wargi. Po chwili nasz lekki pocałunek przerodził się w dzicz.
Nasze czułości przerwał mój telefon.
-Nie odbieraj-powiedział Zayn pomiędzy naszymi pocałunkami
-To pewnie Mavis-oderwałam się od niego, dodam że z nie chęcią
No tak to ta dzikuska
-No-odebrałam
-Jednak żyjesz-westchnęła
-No jak słychać
-Ok to pa-rozłączyła się-Idiotka
-Co chciała- zapytał się Malik
-Sprawdzała czy żyje-powiedziała i wróciliśmy do calowania

*Mavis*
Boże tylko nie Marta, wszyscy tylko nie ona. Od dziecka się nie na widzimy zawsze uważała że jest ode mnie. Odbijała mi każdego z chłopaków z którym byłam dłużej niż tydzień. Nie powiem udawało jej się to a ja zawsze się dołowałam. Może nie koniecznie stratą chłopaka tylko jej wygraną. Czerpała z tego nie małą satysfakcję.
-Mała-do pokoju wszedł tato-Chodź na chwilkę- wyswobodzając się z uścisku Hazzy podeszłam do drzwi.
-Idź do sklepu po mąkę-powiedział dał mi jakieś drobne i wyszedł ni czekając na odpowiedź. Obróciłam się a Marta robiła sobie zdjęcie z Harrym. Ach no tak fanka. Po strzeleniu sobie fotki usiadła na pufie.
Harry spojrzał na mnie i od razu podszedł. Splótł nasze palce i szepną mi do ucha te piękne słowa
-Kocham Cię-powiedział to tak cicho że tylko ja usłyszałam
-Ja ciebie też-szepnęłam
-Droga Marto idziemy do sklepu, pamiętaj wszystko jest policzone-zmroziłam ją wzrokiem
Nie czekając na jej odpowiedź opuściliśmy pokój.
-Ona jest nie normalna-rzekł Harry
-Co ci powiedziała-zaciekawiłam się
-Że nie długo będę jej-puknął się w czoło
-Dziwka-rzuciłam
-O co jej chodziło
-Wieczna rewalizacja-wyjaśniłam
Ubrałam moje czarne trampki i wyszliśmy do tego sklepu. Of cours nikt nie wiedział że 2/5 one direction będą w Polsce. Sklep był naprzeciwko domu. W domu. Magda-właścicielka mocno zdziwiła się na mój widok. Zawsze do niej przychodziłam na wagary. Wyściskałyśmy się i chwilę pogadałyśmy. Z naszego minutowego wypadu do sklepu zrobiła się pół godzinna wycieczka.
_________________________________________________
Komentować
Macie jakieś propozycje nie bać się pisać :D

środa, 1 maja 2013

34

*Harry*
Siedzimy z Mavis w samolocie lecąc do Polski. Po tym jak państwo Malik ogłosili nam iż spodziewają się dziecka, postanowili polecieć do rodzinnego kraju dziewczyny. Korzystając z okazji, moja księżniczka również mnie tam "wiezie".
   Podczas pobytu u mamy zauważyłem że ona strasznie mało je.
-Mavis zauważyłem żę ostatnio strasznie mało jesz-zacząłem
-Ale że mało bo mało czy mało za mało jak na normę
-Za mało-powiedziałem
-Fuck! Musisz mnie pilnować-panikowała
-Nie rozumiem-popatrzyła w bok i wyjaśniła
-Miała anoreksje-wyznała-Ale wiadomo że z tego się do końca nie da wyleczyć. Harry-popatrzyła mi w oczy-pilnuj mnie
-Dlaczego mi nie powiedziałaś-zapytałem.
-Nie no sorry. Naszą znajomość powinnam zacząć od zdania. Cześć jestem Mavis mam dziwne imię
 i 18 lat choruje na anoreksje-posłała mi karcące spojrzenie
-I tak powinnaś mi była powiedzieć-upierałem się
-Harry zrozum. To nie jest dla mnie łatwy temat, poza tym myślałam że już z tym koniec-wyznała
-Ja jednak dalej nie rozumiem dlaczego mi nie powiedziałaś. Ale dobra interesuje mnie co innego.
Po co to robiłaś?
-"Chciałam być modelką"-zrobiła cudzysłów
-A prawdziwy powód-spojrzałem na nią z pod byka-Przecież dobrze wiem że zawsze byłaś szczypior
-Dobra, chłopak z klasy nękał mnie że jestem gruba-wywróciła oczami
-Kochanie, to końskie zaloty-jęknąłem
-Ta to ja dziękuje. Na mojej szafce pisał "Gruba krowa" rzucał we mnie karteczkami z tekstem "schowaj się grubasie" w krótce zaczęli na mnie wołać grubson-wyznała.
-I...?-zachęciłem gdy milczała
-No co zaczęłam się odchudzać a z czasem przestałam jeść-wzruszyła ramionami
-A potem wylądowałaś w szpitalu, rodzice się dowiedzieli i wciskali w ciebie wafle o smaku kartonu-wymyśliłem
-Skąd wiedziałeś-zdziwiła się
-Czytam ci w myślach-poruszałem brwiami
-Nie kłam-pokręciła głową a ja zrobiłem pytającą minę-Jestem Bella-tarcza-zaśmiała się a ja jej zawtórowałem
-Idiotka-skomentowałem zamykając ją w niedźwiedzim uścisku
-Słyszałam-powiedziałam na co się zaśmiałem


*Zayn*
Właśnie stoimy przed domem Hayley. Boże i co ja mam powiedzieć jej rodzicom. Nie no nie zaprzeczam denerwuje się. Dziewczyna ściskała moją rękę z nadzieją że doda mi otuchy. Suprajz nic z tego! W mózgu mam mętlik, nie mam żadnych konkretnych myśli. Jeszcze mi się to nie zdarzyło.
-Boże-jęknąłem gdy Hayley zapukała i dotknęła klamki
-Zayn ogar!-wrzasnęła szeptem. Nacisnęła klamkę i otworzyła drzwi. Moim oczom ukazał się duży przestronny korytarz. Wszystko było w kremowym kolorze. Meble natomiast były ciemne. Wszystko idealnie ze sobą współgrało.
-Mamo! Tato!-krzyknęła dziewczyna po angielsku. Z racji tego że uprzedziła rodziców o naszej wizycie byli przygotowanie na tydzień po angielsku. Tak tydzień. Ta może być fajnie o ile przeżyje.
Chwile potem na schodach stanęła kobieta w średnim wieku. Z jasnymi długimi lokami. Ubierana w kremową sukienkę w białe grochu. Wow Zayn jakie szczegóły
-Kochanie!-krzyknęła i rzuciła się na moją dziewczynę z uściskiem.

-Chcielibyśmy wam coś powiedzieć-zaczęła Hayeley podczas obiadu. Mocniej ścisnąłem jej rękę by tym razem dodać jej otuchy
-Słuchamy-zachęciła kobieta
-Mamo-dziewczyna zamknęła oczy. Widać że bała się reakcji rodziców. Z tego co słyszałem są bardzo wymagający.
-Będziemy rodzicami-dokończyłem za nią

*Harry*
Siedzimy z moją słodką królewną na jej wielkim łóżku. Ja nie wiem jaki cudem my się pomiędzy tymi poduszkami. Nie powiem jej tato i macocha są nawet fajni. W sumie jak można nie polubić Stylesa. Chyba, chyba mnie polubili. Ale na pewno tak. Jak dla mnie wydają się mili i nie koniecznie tak srodzy jak to mała opisuje.
Siedzimy właśnie na jej łóżku i obgadujemy chłopaków. W zasadzie to ja chętnie bym zmienił pozycję. Nie za wygodnie się siedzi gdy ktoś wywalił na ciebie nogi. Ale co tam.
-Serio rozwalił tą szklankę?-zapytała z niedowierzaniem-Kolanem?-znowu przytaknąłem a ona wybuchła śmiechem
-Mavis-zza drzwi wychylił się pan Jones. Nie powiem krępowała mnie nasza pozycja. No wiecie ona wywaliła na mnie nogi a ja głaszczący jej idealnie wyrzeźbione łydki
-Tak-obdarzyła go spojrzeniem
-Marta przyszła-oznajmił
-Moja kuzynka-powiedziała do mnie a ja pokiwałem głową ze zrozumieniem-A po co ona tu-zwróciła się do mężczyzny
-Z ciotką przyjechały-oznajmił
-Jeszcze powiedz że zostają-zbulwersowała się a ona pokiwał przecząco głową
-Marta!-krzyknął Nick (jej ojciec)
Za chwilę w drzwiach pojawiła się wysoka brunetka. Zmroziła Mavis wzrokiem a do mnie uśmiechnęła się promiennie. Popatrzyłem na Mavis. Obdarzyła mnie wzrokiem mówiącym, że jeżeli się uśmiechnę to mnie zamorduje. Przymknąłem oczy i mój wzrok znowu utknął na różowych skarpetkach dziewczyny.
-Czego chcesz?-zapytała brunetkę po angielsku
-Ja?-udała niewiniątko-Niczego zupełnie niczego-zaśmiała się. Nie wiem co pomiędzy nimi zaszło ale na pewno nie mają za dobry stosunków
-Jak zwykle-odpowiedziała jej dziewczyna. Potem rzuciła coś po polsku...chyba.
-Co?-zapytałem Mavis
-Nic -pokręciła głową i zmieniła pozycję. Teraz obejmowałem ją ramieniem a ona wtulała się w mój bok. Tak zdecydowanie wygodniej.

____________________________________________________________
Trochę krótki i tajemniczy.
Komentujcie 4 komy=NEXT ;D