środa, 29 maja 2013

Organizacja

Jak wiecie jestem na wycieczce. Troche nudno ale odpały w pokojach są niezłe morze zimne i kąpać się nie kompiemy z opalaniem też nie najlepiej ;D Dziękuje za trskę i nominacje.
Odpowiem na nią po wycieczce (początek czerwca) pisząc nominacja mam na myśli to na Libe coś tam. Nie wiem jak to się piszę a nie chcę palnąć byka. To tak orientacyjnie. Dla dziewczyny która mi ją dała Thank ju wery macz! Na zaległą nominację też odpowiem :D
Życzcie mi powodzenia w wyrwaniu fajnego chłopaka ;D
Komentujcie i podawajcie link na bloga dalej
Bóg zapłać za przeczytanie! Do następnego ;*
(Cały czas piszę z telefonu bo mam w ośrodku WiFi wybaczcie błedy)

49

*Hayley*
Mavis całymi dniami przesiaduje u Harrego. Coś mi się wydaję że nasza Marry nie długo zrobi BIG powrót. Lou więcej czasu spędza z Elką a Niall i Liam trzymają się razem i co chwila gdzieś wychodzą. Z Zaynem nie długo się przeprowadzamy. Jakoś tak za dwa tygodnie. Musimy a raczej ja muszę się dopakować. To znaczy tylko ciuchy. Serio mam ich za dużo. Niech się urodzi dziewczynka, och odziedziczy
    Chodzimy z Malikiem i szukamy ubranek. To dopiero pierwsza tura. Uśmiech nie schodzi mi z buzi. Może i dla tego że kupujemy ubranka dla naszego dziecka może i dlatego że to wszystko jest takie małe i słitaśne. Co chwilę któreś z nas mówi "oooo" lub "awww'. Paparazzi robią nam zdjęcia i myślą że tego nie widzimy. Bo "nie widzimy".
-Patrz jakie to słodkie- powiedział Zayn. Pokazał mi małe conversy. Zrobiłam słodką minkę i wzięłam drugiego-Bierzemy-powiedział i wziął jedno pudełko. Małe białe trampki wylądowały w koszyku. Nasz koszyk był już w połowie zapełniony. Kupiliśmy ubranka uniwersalne. Takie typowo dla dziewczynki lub chłopca kupi się za dwa miesiące.
-Chodźmy już do kasy-powiedziałam
-I ty to mówisz-zaśmiał się
-Nie przyzwyczajaj się -wystawiłam mu język


*Harry*
Kolejne dni w szpitalu minęły szybko za zasługą Mavis. Nie kłamała mówiąc że znowu się w niej zakocham. Może i moje uczucie nie jest pewne i można go porównać do zauroczenia ale co tam. Powoli na pewno to uczucie się we mnie odradza. Nie żałuję. Jedyne czego żałuję to że straciłem pamięć i jej nie pamiętam. Może nie do końca jej a mojego uczucia. Ale ono wraca.
Dziś chłopaki zabierają mnie do domu. Sam mogę ale jak chcą to spoko, nie zaprzeczam. Mogę też po Mavis zadzwonić ale chłopaki mówią że zrobimy jej niespodziankę poza tym dziś ma przesłuchanie do jakiegoś serialu. No to zaczynam oglądać te wylewy. Tak zrobię to dla niej. Och, Haroldzie co za poświęcenie.
-Masz wszystko?-po raz setny pytał Liam
-Tak!-powiedzieliśmy mu całą czwórką
-To dobrze. Chyba możemy iść-powiedział i jeszcze raz rozejrzał się po sali. Pożegnałem się z personelem. Fajnie zamiast "wróć do zdrowia", "powodzenia w karierze". To co mi powiedzieli? "Pozdrów Mavis"?! Ha ha nie przekaże jej tego i nigdy się nie dowie że ją pozdrowiliście.
-Och ty szaleńcu!-zaśmiałem się w myślach
Stanęłam w holu tak dobrze znanego mi mieszkania a zarazem obcego. Ciekawe czy ta wredna babka z góry nadal tam mieszka? Pewnie nie. Zapewne już kopnęła w kalendarz. Bez urazy.
Wjechaliśmy windą. Mieszkanie jak to ono nic się nie zmieniło.
Może poza moim pokojem i zdjęciami wiszącymi w domu. W moim pokoju stało teraz osiem ramek. Mogę się założyć że były 3 i jedna pusta. Na jednym ja z chłopakami na drugim z rodziną. Reszta fotek to zdjęcia z Mavis. Uśmiechnąłem się ciepło na jej wspomnienie. Wyglądaliśmy na szczęśliwych i taki jestem. Jestem przy niej szczęśliwy. A ta dziwna dziura znika gdy jest przymnie. To ona jest częścią której we mnie brakowało. Ona jest moim życiem. Wiem że mojego uczucia jak na razie nie można porównać do jej ale nie długo będzie można. W przypominaniu jestem na etapie trasy koncertowej. Przypomniało mi się jak zaczęliśmy chodzić. Trochę popapranie wyszło ale ważne że wyszło.



Chwyciłem jedną ramkę i usiadłem na łóżku wpatrując się w nie. Uśmiechnąłem się lecz naraz zachciało mi się płakać że nie pamiętam. W pewnym sensie czułem się bezradnie. Nie mogłem nic na to poradzić pomimo że tak bardzo chciałem. Pozbierałem się i wyszedłem z pokoju a raczej pokuśtykałem. W salonie siedział Zayn i Hayley. Zdarzyłem poznać ja trochę lepiej no i mam kilka wspomnień.
-Gdzie idziesz?-zapytała Liam
-Do Mavis-powiedziałem
-Drzwi obok!-poinformował mnie Niall
-Pamiętam- powiedziałem ironicznie
-Dobra dobra idź już-pogonił mnie. Przewróciłem oczami i wyszedłem. Zapukałem w drzwi obok.
-Otwarte!-usłyszałem tan radosny głosik. Nacisnąłem za klamkę i wszedłem do środka.
W mieszkaniu było pełno pudeł jak gdyby ktoś się wyprowadzał
-Wyprowadzasz się?-zapytałem przestraszony. Dziewczyna stała do mnie tyłem i przeglądała jakieś książki. Na dźwięk mojego głosu odwróciła się. Gdy mnie zobaczyła uśmiechnęła się promiennie.
W ciągu kilku sekund rzuciła książkę za siebie i podbiegła do mnie, rzucając mi się na szyję.
Nie czekałem na nic, mocno ją obiąłem przyciągając bliżej siebie.
-Ammm...Przepraszam nie powinnam-zmieszała się i odsunęła się ode mnie cała czerwona. Pokręciłem głową z dezaprobatą i przytuliłem się do niej z powrotem. Uwielbiam jej ciepło. Czułem stado motyli w brzuchu. Niczego mi więcej nie było trzeba tylko ona. Mam wszystko.
-Przypomniało mi się-szepnąłem jej tajemniczo
-Co ci się przypomniało?!-krzyknęła podekscytowana
-To-powiedziałem i dwoma palcami podniosłem jej podbródek i lekko musnąłem jej wargi. Dziewczyna odwzajemniła pocałunek a moje ręce powędrowały na jej talię. Była to tak magiczna chwila jakiej na filmach nie znajdziecie. Było to coś niezwykłego a zarazem tak prostego.
-Nawet nie wiesz ile na to czekałam-usłyszałem jej cichy głos. Uśmiechnąłem się do niej i ponowne musnąłem jej wargi.
-Nie odpowiedziałaś mi?-powiedziałem nie wypuszczając jej z objęć
-Na co?
-Wyprowadzasz się?-ponowiłem
-Nie jeszcze nie. To Hayley-powiedziała
-A ty miałaś się też wyprowadzać?-podniosłem brew a ona się zaśmiała-Dalej cię to rozśmiesza-powiedziałem z trumfem
-Tak-pokiwała głową- I tak miałam się wyprowadzać ale....chcę być blisko ciebie-usłyszałem jej cichy głos. Przytuliłem ją mocno do siebie zamykając w niedźwiedzim uścisku.
-Brakowało mi tego-powiedziała, bardziej do siebie niż do mnie. Bynajmniej nie oczekiwała na to odpowiedzi.
-Nie wiem jak mam cię przeprosić za to zerwanie-powiedziałem smutno
-Przecież nawet tego nie pamiętasz-przypomniała mi
-Ale wiem że zachowałem się okropnie-przyznałem
-Ale nic nie szkodzi-powiedziała odwracając wzrok. Nie wiem ale coś mi mówiło że kłamie
-Wiem że cię to boli. Sam nie potrafię sobie wyobrazić jak mogłem się tak zachować.
-Już dobrze-powiedziała mało przekonywująco
-Nie nie jest dobrze-powiedziałem i ukląkłem i złapałem jej rękę-Mavis, błagam o wybaczenie. Może i nic nie pamiętam ale to i tak mnie nie usprawiedliwia. Chciałbym cię jak najmocniej przeprosić i błagać o kolejną szansę-powiedziałem wyuczoną formułkę. Tak miałem ułożony potok słów, nie chciałem się zaciąć.
-Jak to szansę?-zdziwiła się. Wstałem
-Mavis-popatrzyłem jej w oczy-Chciałabyś być moją dziewczyną....znowu.......




______________________________________________________________________
JUŻ 49 ?! SZYBKO ZLECIAŁO
JAK MYŚLICIE HARRY I MAVIS POWINNI SIĘ ZEJŚĆ
MAM NADZIEJĘ ŻE CO DO TEGO ZERWANIA I BŁAGANIA TO STANĘŁAM W POŁOWIE WASZYCH ZDAŃ I MAM NADZIEJĘ ŻE NIKT SIĘ NIE ROZCAZROWAŁ
KOMENTUJCIE KOCHANI <3


niedziela, 26 maja 2013

48

*Mavis*
Cały dzień przepłakałam w domu. Nigdzie nie wyszłam z nikim nie rozmawiałam. Cierpiałam...w ciszy.
        Rankiem pierwszą myślą jaka mnie nawiedziła był szpital. Szpital a w nim Harry. Nie pamiętający mnie Harry. No to jak idę mu przypomnieć! Skoro to podobno amnezja krótkotrwała to może mu się coś przypomni. A tera idę do szpitala po udawać szczęśliwą. "Na ustach uśmiech a w sercu ból to jedna z najtrudniejszych ról". Ubrałam się i wyszłam z domu. Wzięłam taksówkę i podjechałam pod szpital. Przed wejściem przetarłam okulary o rąbek bluzki i nałożyłam na nos. Wzięłam głęboki wdech i powoli go wypuściłam. Przecisnęłam się przez automatyczne drzwi i włączyłam windę. Wjechałam na piętro i powoli tiptopkami szłam przed siebie. Bawiłam się nerwowo palcami. Stanęłam przed salą. Delikatnie zapukałam. Nie usłyszawszy odpowiedzi wychyliłam głowę. Nikogo nie było.
-Na zajęciach jest-usłyszałam głos Melody zza swoich pleców
-Dzięki-uśmiechnęłam się
-Poczekaj w środku zaraz wróci-uśmiechnęła się i zniknęła w drzwiach. Z westchnieniem weszłam do sali. Zajęłam swoje ulubione miejsce na parapecie. Barwiłam się nerwowo czarną bransoletkę która od niego dostałam. Moja głowa była pełna scenariuszy ale tak naprawdę nie wiedziałam jak się zachować i co powiedzieć gdy wejdzie. Usłyszałam skrzypienie drzwi i zobaczyłam go. Cały i zdrowy a co najważniejsze żywy. Miałam ochotę rzucić mu się na szyję i wyściskać ale w ostatnim momencie się powstrzymałam. Spojrzałam na niego ten sam a jednak taki inny.
-Hej-powiedziałam z lekką chrypą
-Cześć. To ty-wskazał na mnie-Śniłaś mi się-uśmiechnął się
-Już to od ciebie słyszałam-powiedziałam
-No tak. Żeby się upewnić Mavis Jones?-zapytała. A ja pokiwałam głową na tak-Słuchaj wiem, że ze sobą byliśmy...-zaczął
-Tak wiem nie jesteśmy już-powiedziałam smutno i spuściłam głowę
-Przykro mi ale po przypominało mi się troszkę i bardzo cię polubiłem- uśmiechnął się, jak by to miało mi pomóc. A poza tym to TY MNIE KOCHAŁEŚ!-krzyczała moja podświadomość
-Zrobimy to jeszcze raz-powiedziałam i odważyłam się spojrzeć na niego
-Co?-zapytał i usiadł obok mnie
-Zakochasz się we mnie od nowa- powiedziałam patrząc mu w oczy
-Możemy spróbować-uśmiechnął się a mi serce stopiło i spłynęło jak wosk po świecy-Znasz jakąś Lucy?-zapytał
-Chodzi ci o tą dziwkę co z burdelu uciekła?-zapytałam z uśmiechem
-Nie wiem-skrzywił się
-A co chciała?-zapytałam
-Coś tam mówiła że musimy być razem że ją kocham a ona mnie coś o jakiejś imprezie-zaczął mieszać. Byłam pewna że ta dziwka przez którą ze mną zerwał.
-Przyszła tu-zapytałam
-Tak wczoraj pod wieczór-wyjaśnił i spojrzał na drzwi
-Nie wież jej w nic. To zwykła dziwka-wyjęłam telefon i pokazałam mu tego smsa z zerwaniem
-Ale ze mnie dupek- skomentował
-Nie zaprzeczam-zaśmiałam się nerwowo
-Przepraszam-powiedział-Wiem że to w sumie nic nie da. Ale jak sobie przypomnę, a na pewno to się stanie. To ci wyjaśnię albo będę błagał o przebaczenie na kolanach-zaśmiał się
-Chciałabym to zobaczyć-powiedziałam
-I zobaczysz bo do dla ciebie będę pełzał-powiedział. Poczułam takie przyjemne ciepło w sercu. Te którego od tak dawna nie czułam. Poczułam się tak jak dawniej. Niczego mi nie brakowało. Może poza powtórną świadomością że jest mój.
-Więc Louis serio ukradł ten posąg?-zapytał Harry płacząc ze śmiechu. Sama pokiwałam głową zakrywając usta dłonią by nie wybuchnąć  głośnym rechotem.-On jest nie normalny- skomentował. Chwila ciszy i znowu głośny śmiech. Siedziałam u niego już dwie godziny. Nie nudziło nam się i nie było pomiędzy nami też niezręcznej ciszy.
-To kiedy cię wypisują?-zapytałam
-Jak będzie w porządku to za dwa dni-powiedział. Przytaknęłam głową- A właściwie to czemu mówią ci Styles?-zapytał. Uśmiechnęłam się szeroko i zaczęłam
-Kiedyś Louis wbił se nóż-zaczęłam-Pamiętasz?-dodałam
-Tak bawili się w dżedaj-powiedział
-Odejdę od tematu-poinformowałam-Ile pamiętasz?-zaciekawiłam się
-Do momentu sztuki-uśmiechnął się
-Ale całą czy jak?
-Wystawienia  nie ale niektóre próby-wyjaśnił. Uśmiechnęłam się przecież na tych próbach się w sobie zakochaliśmy. Tak Mavis punktujesz! W takim tempie to znowu będę go miała.
-A opowiedzieć ci?-zapytałam
-Tak ale potem najpierw Lou-przypomniał
-No tak. Pojechaliśmy do szpitala. On był pod narkozą i miał się wybudzić za kilka godzin. Z nudów rysowałam ci po ręce. Goniłeś mnie a ja głośno piszczałam-zaśmialiśmy się-Przyszła pielęgniarka i oznajmiła że już cisza i czas odwiedzin się skończył. Wymyśliłam że miałam wypadek i mam amnezję a ty jesteś moim mężem bo tylko najbliższa rodzina mogła zostawać. Potem do sali Lou przyszła ta sama pielęgniarka i do nas że chyba sale pomyliliśmy-zaśmiałam się-Ja powiedziałam że mam amnezję i zapomniałam jak się czyta. A że ciebie w szkole nie uczyli-powiedziałam i zrobiłam pauzę na chichot
-To do jakiej ja szkoły chodziłem-pokazał cudzysłów w powietrzu
-Jesteś z Afryki. Ona że na Afrykańczyka nie wyglądasz. Ty do niej że w tym szpitalu jest jakiś rasizm. Ta z poker face stoi a my z dumą wyszliśmy-zaczęliśmy się śmiać oboje
-Teraz też możesz zostać, jako moja żona-poruszał brwiami
-No tak no tak no tak-pokiwałam głową
-Masz bransoletkę-powiedział i wziął w palce czarną ozdobę
-Dałeś mi-powiedziałam
-To na pewno-przyznał-A ta druga? Data urodzin?
-Nie od tego dnia byliśmy razem. Też od ciebie-uśmiechnęłam się i poprawiłam łańcuszek
-Dwa lata-mruknął
-Przypomnisz sobie-powiedziałam pocieszająco-Musisz-rzekłam niemal błagalnie
-Dlaczego ze wszystkich rzeczy musiałem zapomnieć ciebie-jęknął
-Też się zastanawiam
-No to opowiadaj o przedstawieniu-zachęcił
-Nie wolisz go obejrzeć?-zapytałam
-To jest nagrane?!-zdziwił się
-O takkkkk-zaśmiałam się. Włączyłam laptopa chłopaka i weszłam w pliki
-O znasz hasło-zauważył
-Co zapomniało się-zadrwiłam
-Jakie jest?
-kochammavis12345-wzruszyłam ramionami
-Orginalne- stwierdził
-Bardzo-podsumowałam-Ja mam podobne-przyznałam
-Jakie?-zaciekawił się
-kochamharrego12345-powiedziałam szukając pliku
-Pokaż tapetę-poprosił. Zamknęłam pliki i odsłoniłam ekran

-Śliczne to zdjęcie-zauważył
-Dlatego jest na tapecie słynnego Harrego Edwarda
 Stylesa-zacytowałam go choć on nie zdawał sobie z tego sprawy
-Brzmi to jak moje
słowa-powiedział
-Bo to są twoje słowa-przyznałam
-Wiedziałem-powiedział przeciągając każdą literę
-Ktoś wątpi-powiedziałam
i włączyłam nagranie
 z przedstawienia
Przenieśliśmy się na łóżko aż cud
że się oboje zmieściliśmy.
Oparłam się o poduszkę i po raz setny oglądałam nasze popisy.
-Jestem genialny- skomentował chłopak na sam koniec
-Nie tak jak ja-zaczęłam kłótnię
-Nie ja jestem genialniejszy-powiedział
-To ja zagrałam w filmie-powiedziałam wystawiając mu język
-Ja też-powiedział
-Ale ja w prawdziwym-ciągnęłam dalej
-No a ja to co?!
-Dobra ale ja i tak jestem lepsza-zakończyłam kłótnię? NIE!

____________________________________________________________________
POZDROWIENIA ZNAD MORZA. COŚ MAŁO KOMENTUJECIE
NIE KOCHACIE MNIE?
DOBRA BUZIAKI :*
JAK MYŚLICIE JAK TO SIE SKOŃCZY? MARRY BACK?

CZYTASZ=KOMENTARZ

piątek, 24 maja 2013

47

*Trzy tygodnie później Harry*

Od dłuższego czasu czuje się jakbym utkwił w jakimś równoległym świecie. Słyszę głosy, dźwięki, czuję jakiś dotyk. Lecz nie widzę i nie mogę się ruszyć. Ostatnie co pamiętam to to jak po całym dniu wywiadów legliśmy z chłopakami na kanapę, usłyszeliśmy jakąś głośną muzykę i postanowiliśmy tam pójść. To tyle. Właściwie to co ja tak właściwie robię.
Często słyszę głos mamy, siostry, chłopaków, kobiecy i.....anielski? Głos cudny sprawiający że rozpływam się od środka. Nie wiem kto to ale lubię jej słuchać. Zwraca się do mnie kochanie, skarbie co jej chodzi? Nie raz słyszałem płacz i krzyki typu "Nie zostawię go idźcie sami!" "Zostaję!" "Kochanie obudź się tęsknie!". Zbierałem informację i analizowałem je. Wygląda na to że jestem w śpiączce, leże w szpitalu i ktoś ciągle trzyma mnie za rękę i obdarowuje ją pocałunkami. Nie powiem to przyjemne. ''Ale co się ze mną do kurwy nędzy stało?!"
Powoli wzbierałem w sobie siły. Słyszałem i rozumiałem więcej.
-Mała wywiad-koś oznajmił
-Już 13-zdziwienie-No tak dziękuje-usłyszałem westchnienie
-Spokojnie nie ucieknie-zaśmiał się kobiecy głos
-No tak. Ale chcę być jak się obudzi-kolejne westchnienie. Po chwili szuranie krzesła i oddalające się kroki- Kocham Cię-usłyszałem i poczułem ciepło na policzku. Po chwili już tylko cisza. Zbierałem się w sobie do jakiego kol wiek ruchu. W sali zrobiło się głośno. No tak chłopaki postanowili mnie odwiedzić.
     Udało się. Leniwie otworzyłem oczy. Momentalnie oślepiły mnie blado niebieskie ściany pomieszczenia. Przymrużyłem lewe oko a prawe całkiem zamknąłem. Po kilku sekundach moje oczy przyzwyczaiły się do jaskrawego oświetlenia, które z czasem traciło na sile. Zamrugałem wielokrotnie. Kiedy już mój wzrok był w pełni "sprawny" ujrzałem czwórkę ślepiów wgapionych we mnie. Wytarłem śpiochy prawą (bardzo zesztywniałą) ręką. Chłopaki patrzyli na mnie w milczeniu. Odchrząknąłem.
-Hej?-powiedziałem niepewnie
-TY ŻYJESZ!-przytulił mnie radosny Lou.
-Idę po lekarza-oznajmił Liam. Tylko gdzie Zayn i ta dziewczyna o anielskim głosie?
Nie chcąc przerywać euforii Louisa nie odzywałem się.
Do sali wszedł lekarz. Mężczyzna z siwą bródką i okrągłymi okularami na nosie.
-Widzę, że Pan się obudził-powiedział informacyjnie. Bo przecież nikt nie zauważył?!-Zrobimy panu kilka badań-Próbowałem się podnieść ale powstrzymał mnie ból pleców-Nie podnoś się!-nakazał mężczyzna-Masz obity kręgosłup-wyjaśnił-Gdzie Mavis?-zapytał chłopaków a mi na dźwięk tego imienia serce przyśpieszyło. Chłopaki się przerazili a lekarz gorzko zaśmiał.
-Pamiętasz coś z tej imprezy-zaśmiał się Niall
-Jakiej imprezy? O czym wy mówicie? I kto to ta Mavis?-zapytałem zdezorientowany
-Nie pamiętasz?-zdziwił się Liam
-Który mamy rok?-zapytał facet ignorując przyjaciela
-2011-popatrzyłem na nich jak na idiotów
-Amnezja?-zdziwił się Louis
-Możliwe-zamyślił się mężczyzna-Co pamiętasz?-zwrócił się do mnie
-Siedzieliśmy z chłopakami w salonie a nagle z mieszkania obok ktoś puścił głośną muzykę...
-O KURWA!-wrzasnął Horan
-Panie Horan-skarcił go lekarz
-Przepraszam ale on JEJ nie pamięta!-wymachiwał rękami
-Kogo?! Oświecicie mnie?-poprosiłem
-Mavis Jones twojej dziewczyny od 2 lat!!!- krzykną Liam
-Ala ja nic nie pamiętam-załamałem się. Nigdy nie byłem z dziewczyną dłużej niż trzy miesiące a tu 2 LATA?!
-One skakały na kanapach tak?-zapytałem. W głowie pokazał mi się obraz dwóch dziewczyn grających na gitarach. Nie widziałem twarzy a miejsce mi nic nie mówiło.
-Pamiętasz?-uśmiechnął się Louis
-Możliwe że to chwilowy zanik pamięci-lekarz przejrzał jakieś kartki
-Czyli jest szansa że wróci mu pamięć?-rozweselił się Niall
-Nadzieja jest zawsze-odpowiedział.
Doktor zrobił mi kilka badań, sprawdzających wzrok i słuch. Zakazał mi wstawania ze względu na plecy.
-Wygląda na to że jest w miarę dobrze. No to panowie poprzypominać koledze. Jutro zaczniemy rehabilitacje-potarł dłoń o dłoń i wyszedł.
-Jak dobrze że się wybudziłeś-uradował się Niall
-Też się cieszę-odpowiedziałem mniej entuzjastycznie-Gdzie Zayn?
-Pakują się z Hayley-powiedział krótko Liam chyba nie zdawał sobie sprawy z tego że nic nie pamiętam
-A tak bardziej zrozumiale-przeczesałem ręką włosy.
-Hayley Malik. Jego dziewczyna w piątym miesiącu ciąży. Pakują się bo się przeprowadzają-oświecił mnie wszechmogący Tomilison
-Łał-tylko tyle udało mi się wydusić. Człowiek nie pamięta dwóch lat a tu takie rzeczy go omijają -No kto by pomyślał-zaśmiałem się z moich sarkastycznych myśli
-Louis-powiedział Liam odwracając się do bruneta-Ty mówisz o ty Mavis-oświadczył
-Nie!-pisnął- Czemu ja!-oburzył się-Niech Zayn powie
-Czemu on-wtrącił się Niall
-Bo go nie zabije-powiedział jak do małych dzieci
-Czemu?-dalej nie łapał Horan
-Ze względu na Hayley-wyjaśnił. Każdy odwrócił się do mnie. Uznałem to za koniec ich konfrontacji
Chłopaki odpowiadali mi o sukcesach One Directon a mi coś świtało. Oby lekarz miał rację i że to tylko chwilowa amnezja. Louis jakieś pięć razy próbował się do kogoś dodzwonić ale z marnym skutkiem. Niall napadł na szpitalną stołówkę. Liam opowiadał mi ze szczegółami swoje rozstanie z Danielle, o mało co nie rycząc przy tym. Niby czułem się dobrze a jednak czegoś mi brakowało. Jakiejś części mnie. Czegoś ważnego. Czegoś bez czego nie mogłem żyć, nie miałem szans na przetrwanie.
-Powiedzcie coś o tej Mavis- Mavis. Imię piękne i wyjątkowe. Takie znajome i bliskie.


_______________________________________________________________________
No i mamy kolejny jeszcze się nie spotkali :D
Jak już wcześniej wspominałam jutro z rana jadę na wycieczkę na 10 dni. Z tego względu rozdziały będą co 4 dni
KOMENTUJCIE SKARBY!!!!
<3

środa, 22 maja 2013

46

*Mavis*
Trzy tygodnie. Całe trzy tygodnie żadnego znaku życia. Żadnego ruchu, zero reakcji. Siedzę codziennie wszyscy siłą próbowali mnie zanieść do domu, ale ja nie mam najmniejszej ochoty i zamiaru się z tond ruszać. Nie uda im się mnie ruszyć poza tym mam po swojej stronie cały personel. Ma się ten urok osobisty. Przez ostatnie dni nie płakałam. Nie potrafiłam mój organizm wydzielił z siebie cały płyn. Melody (pielęgniarka) mówi że to nie możliwe ale ja wiem swoje.
Niestety dziś muszę go opuścić. Mam wywiad.
-Wiesz muszę iść. Mam kolejny wywiad. No tak już wrócili z New Yourk. Nawet nie oglądałam ich. W ogóle nie wiem co się dzieje w show biznesie. Pewnie cały świat ryczy ze mną. Gdyż ich idol leży w śpiączce. Tak można powiedzieć że zwariowałam. No cóż, nawet nie wiesz jak mi się nie chce tam iść. O boże będę umalowana po raz pierwszy od czterech tygodni, wow. Pewnie będą o cb pytać. No i co ja mam im powiedzieć. Podobno William z nimi gadał, że wytwórnią. Załatwił jakiś teleturniej zamiast wywiadu. Kto wie może się nie popłaczę. Zaraz zaraz przecież ja jestem genialną aktorką-strzepnęłam z ramienia niewidzialny pyłek.
-Mała wywiad-powiedziała pielęgniarka.
-Już 13-spojrzałam na zegarek na ręce-No tak dziękuje-westchnęłam
-Spokojnie nie ucieknie-zaśmiała się pielęgniarka
-No tak. Ale chcę być jak się wybudzi-znowu głęboko westchnęłam. Wstałam z krzesła-Kocham Cię-powiedziałam do śpiącego anioła i pocałowałam go w policzek. Wzięłam torbę i wyszłam z sali. Pomachałam dzieciakom stojących na korytarzu. Pożegnałam się z pielęgniarkami i wyszłam na zewnątrz.
Oślepił mnie blask fleszy. No tak szok żyję. Od tylu tygodni wreszcie wyszłam ze szpitala. Nie odpowiedziałam na żadne pytania kierowane w moją stronę. Wsiadłam do małej lśniącej taksówki.
O dziwo nie rozmawiałam z kierowcą. Pogrążyłam się w myślach. Co mogę powiedzieć a co zachować dla siebie, jak się zachować. Będę grać, udawać że się trzymam. Jak mi się uda to chcę Nobla.
Zajechałam pod studio. Zapłaciłam kierowcy i wysiadłam. Pod budynkiem mały szum. Budynek jest bardzo strzeżony. Pokazałam przepustkę i weszłam do budynku.


-W dzisiejszym odcinku gościmy po dłuższej nieobecności Mavis Jones!-na sali rozległy się brawa a ja w mojej króliczej sukiencę zeszłam po schodach.
-No witam witam-zaśmiała się prowadząca
-Cześć-uśmiechnęłam się
-Mavis jest naszym dzisiejszym specjalnym gościem.
      Nie powiem podobał mi się taki wywiad. O nic nie pytali niczego nie chcieli wiedzieć. Idealnie.
Włączyłam telefon cztery nieodebrane połączenia od Louisa. Louis? Czego on ode mnie chce.
Postanowiłam oddzwonić
-Halo?-odebrał miał taki radosny głosik
-No dzwoniłeś?-zapytałam
-Harry się obudził-oznajmił. Dwu minutowy loding i zaczęłam głośno krzyczeć.
-Za raz będę!-krzyknęłam
-Ale Mavis- chciał mi coś powiedzieć ale się rozłączyłam. Nie czekałam na nic pobiegłam do szpitala. Zajęło by mi to krócej ale zatrzymało mnie kilka fanów. Doleciałam cała zmachana do szpitala. Wbiegłam na piętro i stanęłam przed salą.
-Mavis?-usłyszałam Louisa
-No-zapytałam zniecierpliwiona
-On ma amnezję-powstrzymał mnie przed wejściem
-Jak to amnezję-stanęłam jak wryta
-Normalnie, nie pamięta ostatnich dwóch lat-wyjaśnił
-Dwóch...lat...BOŻE ON MNIE NIE PAMIĘTA!!!!!!-krzyknęłam i zaczęłam płakać. W dupie miałam to jak wyglądam. Chuj że to biała sukienka. Wyrywałam się z ramion chłopaka. Ledwo co go odzyskałam, a on mnie nie pamięta. Dlaczego ja?! Dlaczego to mi się przytrafiło?! I co ja mam teraz zrobić?! Poddałam się i pozwoliłam Louisowi mnie obejmować. Łkałam jak małe dziecko. A przecież powinnam się cieszyć. Wybudził się znowu jest w śród nas. A jednak tak jakby go nie było
-I co ja mam teraz zrobić?-zapytałam bezradna
-Przypomni sobie. Dużo na to wskazuje. Pamięta dzień w którym się poznaliście.
-Chociaż tyle. Jeszcze tylko ponad 2 lata-rzuciłam sarkastycznie przez łzy
-Tętno mu przyśpiesza jak ktoś wymówi twoje imię. Przypomni mu się zobaczysz-pocieszał mnie
-Kiedy się wybudził?-zapytałam
-Chwile po tym jak wyszłaś-wyjaśnił
-Ja to mam szczęście-załamałam się
-Mówiliście mu coś o mnie?-zapytałam
-Tylko tyle że byliście ze sobą-powiedział drapiąc się po karku
-Ja go kocham a on nawet mnie nie pamięta!-zapłakałam
-Mavis?- usłyszałam głos pełen żalu i współczucia
-Anne- popatrzyłam na kobietę przez taflę łez. Kobieta przytuliła mnie i opiekuńczo głaskała moje włosy. Szeptała do ucha pocieszające słowa. Tak bardzo chciałam wierzyć w to co mówi. Ale to nie było takie proste.
-Ja już pójdę. Zabiorę swoje rzeczy z domu chłopaków i pomogę się pakować Malikom-wytarłam chusteczką rozmazany makijaż
-Nie porozmawiasz z nim?-zapytała zaniepokojona
-Nie dzisiaj nie mam siły, za dużo tego-mieszałam się- Jutro, może przyjdę potem-jąkałam się-Pójdę już pozdrów Gemme -pomachałam jej i ruszyłam do wyjścia
Powoli szłam do domu. Specjalnie wybrałam się starą, opuszczoną uliczkę. Chciałam pomyśleć. No fakt mogłam w domu ale na ulicy nie zacznę płakać.
Dotarłam do budynku, wjechałam windą i weszłam do mieszkania. Zastałam w nim Zayna i Hayley pakujących jej ciuchy do kartonów. Nie wytrzymałam. Oparłam się o drzwi i rozpłakałam się.
-Mavis co się stało?-zapytała zmartwiona ciężarna
-Harry się obudził-wychrypiałam
-To cudownie czemu płaczesz?-zdziwiła się z uśmiechem. Wyglądali na zaskoczonych no tak pewnie nikt im nie powiedział
-On mnie nie pamięta-wydusiłam po chwili
-Jak to nie pamięta?-nie ogarnął Zayn
-Nie pamięta ostatnich dwóch lat. Pamięta dzień w którym się poznaliśmy a w zasiądzie to połowę jego-popłakałam się
-Przypomni mu się-pocieszała mnie dziewczyna. Naszą ciszę przerwał mój telefon "Lou" czego znowu?
-Tak?-wytarłam łzy powiedziałam to naturalnym głosem. Aktorką to jestem genialną
-Harry ma amnezję tymczasową czy jakoś tak-powiedział na jednym wdechu
-Jak to?-zaciekawiłam się
-Przypomina mu się dużo szczegółów ale nie sklei jeszcze tego w całość
-Jest szansa że mu się przypomni wszystko?-zapytałam z błyskiem w oku
-Już to robi-powiedział uradowany
-Mogę jutro przyjść-zapytałam niepewnie
-Jasne, coś tam mówił o blond aniele-zaśmiał się
-Zamknij się-powiedziałam gniewnie ale coś mi do końca nie wyszło bo na mojej buzi pojawił się szeroki uśmiech
  Po zakończonej rozmowie pisnęłam z radości i ściskałam Hayley. Malik patrzył na nas jak na idiotki ale się nie odezwał. Szczerze ten brzuszek zaczął już zawadzać. W sumie piąty miesiąc niedługo poznają płeć i ZAKUPY!!!
Sama nie wiem po tych wiadomościach od Louisa poprawił mi się humor i odżyła we mnie nadzieja.
Poinformowałam Zayna o stanie Harrego. Chłopak rzucił krótkie cześć i wybiegł z mieszkania. Zaśmiałyśmy się z dziewczyną i zabrałyśmy się za pakowanie.
        Miałam nadzieję że Harremu przypomniał się te ostatnie dwa lata. Jak na razie nie pójdę do niego. Nie chcę, boję się. Boję się że go stracę. Boję się że powie mi że to koniec, że nie chce zaczynać od początku. Cholernie się boję. Mimo spokoju na zewnątrz w mojej głowie panowała burza myśli. Optymistyczna ja kłóciła się z pesymistyczną.
Zajęłam ręce pakowaniem ubrań. Nie rozmawiałyśmy, przyjaciółka doskonale wiedziała że potrzebuję ciszy. Włączyłyśmy muzykę i w podśpiewując składałyśmy ciuchy do kartonów.
       Zdecydowałam nie pójdę do niego. Przynajmniej na razie.


___________________________________________________________________
Witam witam! Mamy kolejny :D
Myślę że nie za nudny (tak macie mnie dowartościować w komentarzach :P)
No i co Harry się wybudził? Jak sądzicie co będzie dalej?
KOMENTUJCE <3
KOCHAM :***

wtorek, 21 maja 2013

45

*Mavis*
Pchnęłam szklane drzwi i ruszyłam na recepcję.
-Przepraszam gdzie leży Harry Styles-zapytałam z wymuszoną uprzejmością
-Kim pani jest?-zapytała wrednym głosem
-Mavis Styles-powiedziałam i w sumie w tym szpitalu nią byłam. Uśmiechnęłam się na wspomnienie tamtego dnia :)
-Drugie piętro sala 76-brunkęła. Podziękowałam skinieniem głowy. Nie czekałam na windę pobiegłam schodami. Schudnę. Zdyszana wbiegłam na oddział.
-Mavis?-zdziwił się Liam
-Co z nim?-zignorowałam wcześniejsze pytanie.
-Poszli z chłopakami na jakąś impreze-tłumaczył mi Zayn-Nachlali się w trzy dupy i Harry wpadł pod samochód. Więcej to się od Louisa i Nialla dowiemy. O ile film im się nie urwał-wzruszył ramionami
-A gdzie oni są?-zapytałam rozglądając się
-W domu. Trzeźwieją-oświecił mnie Liam
-Z tego co ogarniam to wy dwaj nie poszliście?-zapytałam wskazując na chłopaków.
-Niet-pokiwali głowami
-Lekarze coś mówili?-zaciekawiłam się
-Wspominali coś o wstrząsie mózgu i kilku złamaniach-odpowiedział Liam a mi aż się nogi ugięły. Usiadłam na plastikowe krzesełko i zakryłam twarz w dłoniach. Poczułam opiekuńcze głaskanie po plecach. Mała rączka Hayley gładziła materiał mojej bluzy.
-A tak w ogóle to jak się tu znalazłaś-zaciekawił się Liam, tym razem postanowiłam mu odpowiedzieć
-Samolotem-odpowiedziałam jakby to było oczywiste
-Ale tak nagle przyjechałaś-nie ogarniał
-Dostałam od niego dziwnego smsa-ledwo przecisnęłam słowa przez gardło-Dzwoniłam nie odbiera, Louis tak samo. Zadzwoniłam do Hayley i powiedziała mi o wypadku. Po mimo wiadomości przyjechałam-wyjaśniłam a oczy mi się zaszkliły
-Acha-pokiwał głową
-Jakiej wiadomości!-zapytała cała trójka. Pociągnęłam nosem i wyciągnęłam z kieszeni telefon. Przesunęłam palcem po ekranie i podałam go dziewczynie. Jej reakcja powiększone oczy i jęk "Boże". Podała telefon chłopakom i każdy przeczytał po czym telefon wrócił do mnie.
-Ja pierdole on musiał się nieźle nachlać-skomentował Liam
-Gdyby sam nie wpadł pod ten samochód to sam bym go tam wrzucił-zagroził Zayn. Uśmiechnęłam się lekko na jego wypowiedź-Niech się tarza na kolanach i błaga o wybaczenie-dodał
-Można do niego wejść?-zapytałam
-Nie. Nie pozwolili. Chwilę go operowali, oświadczyli że jest w śpiączce i nie możemy dziś do niego wejść.
-Raczej nie wygląda na to by miał się dziś wybudzić. Ale obiecali dzwonić jakby nas nie było-dodała Hayley
-Jedźmy do domu-zaproponował Liam. Malikowie stanęli na baczność i ruszyli w stronę wyjścia
-Mavis?-zapytała dziewczyna. Nie chciałam by się martwiła, stres podczas ciąży nie pomaga. Nie chcąc narażać przyjaciółki wzięłam torbę i ruszyłam do wyjścia


*Ranek w szpitalu Mavis*
Po nie przespanej nocy wymęczona siedziałam na szpitalnym korytarzu. Była dopiero 8, nie mogłam spać co na mnie jest to dziwne. Siedziałam na niebieskim krzesełku i czekałam na jakie kolwiek informacje. Podniosłam głowę gdy z pokoju Harrego wyszedł lekarz. Od razu wstałam
-Co z nim?-zapytałam połykając gulę w gardle
-W nocy nastąpił krwotok wewnętrzny. Udało nam się go całkowicie zlikwidować. Jednak pacjent jest dalej w śpiączce i nie wiadomo kiedy się obudzi-oznajmił a mi aż serce stanęło
-M...Mogę...Do...Niego wejść-wyjąkałam
-Tak proszę-wskazał ręką. Wzięłam torbę z siedzenia i weszłam wolnym krokiem do sali. Ściany były blado niebieskie, w pomieszczeniu znajdowało się dość obszerne łóżko z szerokim parapetem. Mała biała komoda, telewizor i duże białe łóżko, a na nim nie przytomny anioł. Na głowie miał zawiązany biały bandaż przesiąknięty w niektórych miejscach krwią. Lewa noga wyróżniała się spod okrycia pewnie w gipsie. Twarz blada i sina pod ozami i na polikach. Pomimo tych zadrapań i siniaków dalej był najprzystojniejszym mężczyzną na ziemi. Słone krople spłynęły mi po policzkach. Usiadłam na drewnianym krzesełku obok metalowego łóżka. Łzy zamazywały mi cały widok.
Z trudem odszukałam jego rękę i delikatnie ścisnęłam. Splotłam nasze palce i kciukami kreśliłam na wierzchu jego dłoni kręgi. Nic nie mówiłam nie potrafiłam. Za dużo tego wszystkiego.
Musiałam siedzieć tak bardzo długo bo z mojego transu wybudziły mnie głośne rozmowy wypełniające głuchą ciszę. Spojrzałam w tamtą stronę. Piątka moich przyjaciół. Każdy miał smutny wzrok pełen żalu i strachu. Obawiali się o swojego przyjaciela. Tak jak ja chcieli go mieć już z powrotem. Najgorsze w tych śpiączkach jest możliwość iż można się z nich już nie wybudzić.
ALE NIE HARRY ON JEST SILNY DA RADE!-powtarzała moja podświadomość
Wstałam i zostałam otoczona w niedźwiedzim uścisku przez Niall'a. Moczyłam mu koszulkę cicho szlochając. Chłopak głaskał mnie po głowie próbował uspokoić lecz sama dobrze wiedziałam że jest bliski płaczu, jak każdy. Odsunęłam się od chłopaka i lekko się uśmiechnęłam.
-A teraz tłumaczyć się coście wczoraj robili-zapytałam oskarżycielsko
-Sam chciałbym wiedzieć-mruknął Niall
-Film się urwał?-zapytałam kpiąco
-Nie całkiem..-przyznał Louis
-Ja pamiętam mniej-zastrzegł Niall
-Ciekawe czy ten coś będzie pamiętał-wtrącił Zayn
-Znając Harrego to będzie pamiętał naj mniej z was trzech-zaśmiał się Liam a z nim reszta.
-Lekarz coś mówił?-zapytał Louis. Ten to wyglądała strasznie pomijając kaca ślepy by zauważył że jest tą sprawą przejęty nie mniej ode mnie
-W nocy miał krwotok wewnętrzny, podobno już wszystko dobrze i lada chwila powinien się wybudzić-popatrzyłam na chłopaka z iskierkami miłości w oczach, uśmiechnęłam się blado w  jego stronę i znów przeniosłam wzrok na przyjaciół-Dzwoniłam do Anne już jadą-przerwałam ciszę. Chłopaki pokiwali głowami i podstawili krzesła obok łóżka chłopaka. No Louis woli miejsce na łóżku ale co tam. Stanęłam załamana przed Hayley, dziewczyna o nic nie pytała, nie pocieszała po prostu mnie przytuliła. Byłam jej wdzięczna za to że ze mną jest. Za to że nie wypytuje jak się czuję i że  nie obiecuje że będzie dobrze. Po prostu jest.
Anee, Robin Gemma, Des przyjechali jakieś pół godziny temu. Des rozmawia z lekarzem Anne płacze w ramię Robina a Germma patrzy nieobecnym wzrokiem w ścianę. Nikt nie wszedł do sali. Ja w dalszym ciągu siedziałam i trzymałam rękę chłopaka. Lekarz prosił by do niego mówić, podobno niektórzy pacjenci podczas śpiączki słyszą co się do nich mówi.
-Wiesz twoja rodzina przyjechała-tak dziwnie się tak mówi- Szczerze to dziwnie mi się tak samej do siebie gada-zaśmiałam się-Choć teraz mogę się wygadać. Bo zawsze jak zaczynałam mówić to każdy kazał mi się zamknąć. Tyko nie ty, tylko ty słuchałeś mojej gadaniny. Jesteś dziwny ale mówiłam ci to już. Proszę cię wróć. Ja tu zaraz zwariuję i będę leżeć obok ciebie.
-Mavis?-usłyszałam cichy głos
-Tak?-podniosłam głowę z pięknego chłopaka a na kobietę stojącą w drzwiach. Podniosłam swoje cztery litery z drewnianego krzesła i ruszyłam w stronę kobiety a ona w moim.
-Trzymaj się zobaczysz on się obudzi nie zostawiłby cię-pocieszała mnie. Nic nie odpowiedziałam po prostu się w nią wtuliłam

___________________________________________________
Może i zanudzam może i nie Komentujcie
Przypominam że w sobotę wyjeżdżam i rozdziały będą jak się postaram
co cztery dni :P
Kocham ♥♥♥
Zapraszam na bloga który piszę z koleżanką tam też komentować
http://fall-does-not-mean-losing.blogspot.com/

sobota, 18 maja 2013

44

*Mavis*
-Co się stało!?- zapytał już po raz kolejny, zdenerwowany moim brakiem odpowiedzi Conor. Ja w dalszym ciągu mu nie odpowiadałam. Wpychałam ciuchy do torby dławiąc się łzami. Chłopak złapał mnie za ramiona unie możliwiając mi jaką kolwiek prace rąk.
-Spokojnie. Powiesz mi?-powiedział łagodn głosem
-Harry miał wypadek i leży w szpitalu-wydusiłam wciągając gwałtownie powietrze.
-To mu się polepszy-rzekł obojętnie
-On w śpiączce leży!
-I ty masz zamiar tam do niego jechać?!-zapytał kpiąco
-Tak-powiedziałam stanowczo
-Mavis ten koleś z tobą zerwał?!-wrzasnął
-Znam Harrego. Mój Harry nigdy by się tak nie zachował-wyjaśniłam
-Sama widziałaś co napisał-wypomniał
-JA GO KOCHAM!!! NIE ZOSTAWIE GO!!! NAWET JEŻELI SMS BYŁ PRAWDĄ TO BĘDĘ WALCZYĆ!!!!- krzyczałam płacząc
-Ja Cię nie rozumiem. Jesteś cudowną dziewczyną, która może mieć każdego...A wybrałaś jego-wypowiedział z obrzydzeniem
-Tak i nie chcę nikogo innego-powiedziałam stanowczo i wrzuciłam kosmetyczkę do walizki. Conor już się nie odezwał. Widząc jak zapinam walizkę wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. Pozostaje mi tylko powiedzenie o tym Williamowi. Nie idę go pytać o zgodę, idę mu to oświadczyć.
      Zapukałam w drzwi hotelowego pokoju mężczyzny.
-Mavis?-zapytał zdziwiony. No tak pewnie wyglądam strasznie. Rozmazany makijaż i czerwona twarz.
-Lece do Londynu-oświadczyłam
-Jak Conor ci coś zrobił to go zabiję
-Nie to nie on. Harry...-zaczęłam
-Mu dokopać?-zapytał zdziwiony
-Nie-pokręciłam głową-Miał wypadek. Leży w śpiączce-zapłakałam
-Boże-zakrył usta dłonią-Ale masz jutro wywiad
-Conor sobie poradzi. Ja jadę. Nie zostawię go-powiedziałam bardzo stanowczym głosem
-Nie. Nigdzie nie jedziesz jesteś w pracy!-zabraniał
-William ja i tak pojade. Zasz mnie
-Racja. Ale te wywiady w Londynie i okolicach to dajesz bez gadania-zastrzegł. Ze szczęścia przytuliłam go i szepnęłam "Dziękuje". Weszłam do pokoju. Zmyłam rozmazany makijaż i przebrałam się w dżinsowe spodenki, biały top i fioletową bluzę. Całoś dopełniały fioletowe vansy i wysoki kucyk. Założyłam okulary, wzięłam dużą torbę i wyszłam przed hotel. Masa paparazzi. Każdy robił zdjęcia i zadawał pytania. Nie odpowiedziałam na rzadno z tych zadanych. Nawet się nie uśmiechnęłam, nie potrafiłam.
Wsiadłam do taksówki.
Ledwo przecisnęłam się przez tłum zastawiający drzwi wejściowe. W dalszym ciągu ignorowałam paparazzi. Na szczęście jeszcze rzaden fan nie podszedł.
Stanęłam w kolejce po bilety.
-Dzień dobry w czym mogę pomóc?-zapytała z uśmiechem pracownica
-Najbiższy lot do Londynu-powiedziałam bez emocji
-Następny lot jest za godzinę-poinformowała mnie
-Nie ma nic szybciej?-zapytałam z nadzieją
-Niestety-zrobiła kwaśną minę
-Dobrze-Kupiłam ten bilet na 18. Zadzwoniłam do Hayley
-Tak?-zapytała
-Będę za jakieś trzy godziny-poinformowałam ją
-Ok. Szpital na rogu 94
-Dzięki. Trzymaj się niedługo będę-rozłączyłam się

Usiadłam i skryłam twarz w dłnie.
-Przepraszam mogę autograf?-zapytał mnie 12-letni chłopiec
-Jasne-wysiliłam się na uśmiech. Chłopczyk podał mi notes z moimi wyklejankami z gazet. Wow nie wiedziałam że aż tyle tego. Podpisałam się na pierwszej stronie-Nie wiem czy chcesz zdjęcie bo wyglądam tak jak wyglądam-zaśmiałam się
-Chcę. I tak jesteś najładniejszą dziewczyną na świecie-powiedział rumieniąc się
-Dawaj aparat-chłopak podał swojegi iPhona. Strzeliłam nam słit focie z rąsi. Nie uśmiechnęłam się po prostu pocałowałam go w policzek.
-Dziękuje-wybełkotał i uciekł. Podeszło jeszcze pare osób. Poprawiło mi to humor i choć a chwilę zapomniałam o wypadku.
"Pasażerowie lotu 12 do Londynu proszeni na odprawę" oznajmił głos mieszający się z gwarem lotniskowym. Pomimo dość późnej godziny ludzi było sporo. Zarzuciłam torbę na łokieć i ruszyłam w stronę bramki.
Nie zaprzeczam był to najgorszy lot w moim życiu. Nie potrafiłam usiedzieć na miejscu. Nie mogłam skupić się na literach książki muzyka mnie rozpraszała i dołowała a rozmowa z staruszką obok nudziła. Większość lotu i tak przepłakałam. Bałam się. Cholernie się bałam.

Wysiadłam z taksówki i stanęłam przed drzwiami szpitala. Nie miałam zamiaru wcześniej zachodzić do domu. Chciałam od razu znaleść się przy nim.

___________________________________
JAK OBIECAŁAM KOLEJNY  KOCHANI DZIĘKUJE
ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE
WYBACZCIE BŁĘDY ALE PISZĘ Z TELEFONU :D
KOMENTUJCIE :**