piątek, 12 kwietnia 2013

info


Dziś może nie być rozdziału bo idę na urodziny do koleżanki. Jak się pojawi to prawdopodobnie koło 20 może później. A jak nie dziś to jutro z rana i będzie na pewno długi

czwartek, 11 kwietnia 2013

25

*Mavis*
Szczerze? Wariuje ze mną jest źle. Na planie moje myśli krążą wokół Harrego. Nie mogę na niczym się skupić. Inni chwalą mnie, że dobrze nic nie trzeba poprawiać ale ja wiem że nie daje z siebie wszystkiego. Nie wiem nie potrafię. Czuje jakby przy nim została cząstka mnie. Mała ale jednak bardzo potrzebna. Przez te sześć miesięcy naczytałam się więcej niż podczas całego życia. Zaczyna się rozpogadzać świat budzi się do życia. Marzec nie pada śnieg. Przeciwnie świeci słońce. Upałów nie ma ale zimno nie jest. Hayley ma ostatnie zdjęcia i leci do Londynu. Mam zamiar lecieć z nią na trzy dni, tak mam wolne. Stęskniłam się za tym zatłoczonym miastem. Kanada to nie to samo co Anglia.
Co się we mnie zmieniło? Zewnętrznie, mam krótsze włoski. Sięgają mi do ramion, ścięte na potrzeby filmu. Płakałam przy ścinani. Nie sądziłam że mam do nich taki sentyment. Mam je krótsze, przedziałek mam na lewo i grzywkę. Planuje końcówki pofarbować na jaskrawy zielony....Ale to już dalsze plany.
Dziś cały dzień na planie, zaczynamy kręcić ostatnią scenę. Potem zdjęcia i nie które ujęcia.
 Może i jest dużo pracy (więcej niż mi się wydawało) ale przynajmniej zajmuje sobie czas.
W wolnych chwilach spotykam się z Justinem lub obijam się z Hayley. Ta już za niecały miesiąc wyjeżdża, dwa tygodnie no cham zostawia mnie. Ta zniewaga wymaga focha.
-Hej-usłyszałam jej głos
-Cześć-przytuliłam ją-Co tak wcześnie?-szczerze się zdziwiłam
-Już po zdjęciach-oświadczyła
-Czyli koniec pracy?
-Tak, już skończyłam z tą marką-rzekła
-Będziemy spędzać każdą chwilę, zabiorę cię na plan. Pokaże co i jak może cię w zdjęcia wkręcę-zaczęłam nawijać jak katarynka. Zawsze tak mam z ekscytacji.
-Ej, ej zwolnij. W żadne zdjęcia mnie nie wkręcaj-zastrzegła
-No już dobra dobra. Ale na plan ze mną pójdziesz-zrobiłam kocie oczka
-Tak, pójdę i tak nie mam nic lepszego do roboty-wzruszyła ramionami
-Dziękuje, dziękuje-zaczęłam skakać wokół niej jak nawiedzona
-Uspokój się bo odwołam-powiedziała śmiertelnie poważna
-Dobra ogar JA-powiedziałam do siebie a ona się zaśmiała
-Idiotka-skomentowała, przewróciłam oczami i wróciłam do kuchni gdzie zostawiłam kochane żelki.
-Nowe państwo, miasto, miejsce, dom, środowisko-zaczęła wyliczać-A Mavis ta sama-wskazała na mnie ręką
-Też cię kocham-szeroko się uśmiechnęłam
Wciumkałyśmy razem resztę żelek.

      Znowu na lotnisku, coś za często tu bywam. Tym razem nikogo nie witam ani żegnam jeszcze. Teraz to również ja wylatuję. Hayley musi już wracać do Londynu a ja z racji tego że mam trzy dni przerwy w kręceniu jadę z nią. Po za tym już wariuje w tej Kanadzie. Z wielkimi walizkami stawiłyśmy się na odprawie. No tak jak to było w planach wykupiłyśmy połowę sklepów. Część dojdzie pocztą...he he.
 Lot hamm co tu dużo mówić cały przespałam. Nawet bym nie powiedziała że minęły już cztery godziny.
                  Otworzyłyśmy drzwi do naszego mieszkania w którym byłam wieki temu. Nic się nie zmieniło poza zapachem. Pierwsze co zrobiłyśmy po wejściu to otworzyłyśmy okna. Zaduch był wielki. Wpakowałam moje nowe/stare ciuszki do szafy. Muszę zrobić w niej przegląd bo mi się ciuchy wywalają od patrzenia.
Pierwszego dnia zrobiłyśmy sobie domowe spa. Przefarbowałam sobie końcówki na zielono. Hayley ma teraz ciemnobrązowe włosy. Ślicznie jej w takich. Zresztą w każdych jej ładnie. Głupia ładna Hayley.
Drugie dnia z rana napadłyśmy na sklepy a wieczorem poszłyśmy na imprezę.
Trzeciego (ostatniego) zintegrowałam się ze znajomymi. Teraz jeszcze trudniej mi wyjechać ale było wart spotkać się z tymi szajbusami.
Po tym spotkaniu cała gromada odprowadziła mnie na lotnisko. Trochę łez się polało, może i dlatego że byli piani ale co tam. Wolę myśleć że będą tak za mną tęsknić. Och mój egoizm *o*.
_______________________________________________________________________
MOJA GROŹBA AKTUALNA KOMENTOWAĆ!!!!!!!!!!!

środa, 10 kwietnia 2013

24

*Mavis*

Najkrótszy tydzień ever...Ach, dlaczego to wszystko tak szybko się skończyło. Dziś znowu stoję na tym obskurnym lotnisku i żegnam ukochanego. Powinnam się przyzwyczaić? Ale ja nie chcę. Zamknę go w piwnicy i nigdy nie wypuszczę. Ach, uwielbiam ten mój egoizm. Wybrałam se za przystojnego chłopaka. Głupia ja!!! Ale co tam nie żałuje. Jak na razie on jest tylko mój.
-Będę tęsknić-ledwo co mówiłam,  za każdym razem gdy próbowałam coś powiedzieć ryczałam
-Ja mocniej-przytulił mnie. Nie potrzebowaliśmy więcej słów. Były zbędne- Kocham Cię-powiedział
-Kocham Cię-powtórzyłam i wpiłam się w jego usta.
Pasażerowie na lot Kanada-New yourk prosimy na odprawę -Odezwały się głośniki
-Bardzo dobrze-zwróciłam się do sufitu
-Będzie mi cię brakować-zaśmiał się
-Mi cb też-wtuliłam się w niego
-Muszę iść-pocałował moje włosy
Odkleiłam się od niego i patrzyłam jak znika. Chwilę po tym doszłam do mnie Hayley kompletnie zapomniałam o jej istnieniu przez ten tydzień. Ona była zajęta Malikiem a ja Styesem.
-Choć-pociągnęła mnie za rękę rozłzawiona Hayley. Skinęłam jej głową i wyszłyśmy

*Pare miesięcy później Mavis*
No no jeszcze tylko dwa miechy i Harruś przylatuje. Mój kochany zostaje ze mną do końca kręcenia filmu. Hayley jest a niby jej nie ma. Te pokazy to strasznie dużo roboty, wiem coś o tym. Wraca wieczorem i jedyne co robimy to walimy się na kanape i żremy lody, marudząc przy tym jak bardzo brakuje nam tych idiotów. Raz jak byłam w kawiarni poznałam Justina. Fajny chłopak i mega przystojny. Na początku nie chciałam się z nim zadawać z obawy że się w sobie zakochamy. Racja kocham Harrego ale lepiej chuchać na zimne. Powiedziałam mu o swoich obawach a ten się zaśmiał. Co się okazało jest gejem. Ale to tajemnica. Ma on kanał na yt. Bardzo popularny, sama go kiedyś oglądałam. Dziś mam wolne od kręcenia.
Siedzimy z Justinem i mamy zamiar zrobić twiciam. Na jego kanale.
-No dużo was-rzekł do kamerki-No więc jest ze mną moja nowa BFF Mavis Jones-przekierował na mnie laptopa
-Joł- pomachałam im
-No wiesz co? Robisz większą sensacje-oburzył się
-No wiesz-zrobiłam dziubek
Odpowiadaliśmy na pytania, opisywaliśmy przechodniów, mówiłam po polsku, śmialiśmy się.
-Mavis weź odpowiedz na to pytanie bo już po raz setny je zadają-pokazał mi palcem
-Co odpowiesz Harremu?-przeczytałam-Na co-ktoś wysłał linka

*nagranie*
Reporterka: Harry od dłuższego czasu jesteś z Mavis, jesteście dalej razem?
Harry: Oczywiście
Louis: Czy ty zawsze będziesz z nią chodził-było wyraźnie słuchać że się oburzył haha LARRY <3
Harry: Nie, kiedyś się z nią ożenię...
I koniec nagrania

-Zgadza się-skomentowałam nagranie
-Ja chcę być świadkiem-zastrzegł se Justin
-Ta, jasne-pokazałam mu lubie to-Nie mart się Hayley nie wygryzie cię-szepnęłam
-Ja wszystko słysze-oburzył się
-Ale ja nic nie mówię
Nasza kłótnia trwała jeszcze z jakieś pięć minut. Po godzinie wyłączyliśmy się z "lajwa". Już widzę te nagłówki w gazetach. Serio podkręca mnie myśl że kiedyś być może będę panią Styles. Mavis Styles nawet pasuje....
            Spojrzałam na wyświetlacz "Harry <3"
-Hej-odebrałam
-Kocham cię-przywitał się. No w sumie tak zaczynają się nasze rozmowy
-Ja bardziej i strasznie tęsknie
-Ja bardziej-oboje się zaśmialiśmy
-Wasze twiciam lata po necie i chłopaki targają łacha-oświadczył
-Z czego-zdziwiłam się
-Z tego jak pijesz tą kawe-zaśmiał się
-Ona był naprawdę ohydna- Wyjaśniam: zamówiliśmy kawę. Czarną, ohydną kawę. Zaczęłam pić i strasznie się krzywić.
-Wierze pani Styles
-Styles?-zapytałam z uśmiechem, dobrze wiedziałam o co mu chodzi
-Tak, Styles. I nie masz nic do gadania-oświadczył
-Tak, jest
-Za dwa miesiące znowu razem-rzekł
-Już na zawsze
-EVER!
No i nie ma to jak gadanina z kochanym trzy godziny. Najlepsze trzy godziny (dzisiaj :P)
Ja już chcę aby on tu był. Tu ze mną żeby mieć go dla siebie tylko siebie. Dobrze że jest Justin bo bym zwariowała. Wydaje mi się że Harry jest zazdrosny o niego. Ale w sumie nie zna jego orientacji. Znając mnie i tak mu kiedyś powiem ale nie teraz. Wiem, że nikomu nie wygada ufam mu. I nie tylko w tym sensie. Obdarzyliśmy się dużym zaufaniem podczas tej rozłąki. Nie jest trudno zależy mi tylko na min i tak pozostanie przez najbliższe stulecie. Przeklęte dwa miesiące....
___________________________________________________________________________
KOMENTOWAĆ BO NIE BĘDE PISAĆ!! TAK BĘDĘ WAS SZANTARZOWAĆ,
MOŻE POMOŻE!!!! KOMENTOWAĆ PLIZZ :D

czwartek, 4 kwietnia 2013

23

*Mavis*
-Już jesteś-rzuciłam się na szyję Hayley
-No siema-przytuliła się do mnie
-Te dwa tygodnie to zdecydowanie za dużo
-Prawie trzy-przypomniała-Co tak pachnie
-Bigos
-Zrobiłaś bigos?!
-No co nudziło mi się
-Od tej strony to cię nie znałam
-Ach. Ja tu wariuję. Wszystko po innym języku, nie ma z kim pogadać.
-Ale przynajmniej masz zajebisty widok-zauważyła
-Wiem lamoie się na niego trzy godziny dziennie
- Fajną masz koszulkę-rzuciła zmieniając temat a ja spojrzałam na moja niebieską koszulkę
z rainbowdash
-Och,  wiem-uśmiechnęłam się

*dwa miesiące później*
*Mavis*
Jej wreszcie po tych dwóch miesiącach zobaczę się z Harrym..................i resztą zespołu. Chłopaki mają dwu tygodniową przerwę. Lecę do swoich dziewczyn. Malik i Styles przylatują do Kanady. Liam leci do Berlina bo tam aktualnie jest Daniele. Niall i Louis do Londynu. W jednym z wywiadów Niall wyznał światu prawdę, że jest z Jessicą. Nie wiem nawet jak wygląda. Hayley zna
ją z agencji. Podobno ładna i miła co u modelek jest rzadkością. Wiem coś o tym.
Co drugi dzień chodziłam na plan filmowy. Jest to coś cudownego. Kręcimy od dwóch miesięcy a ja już tyle się nauczyłam i tylu poznałam ludzi.
          Ubrałam się założyłam czarny płaszczyk i razem z Hayley wyszłyśmy na lotnisko. Na miejscu było już pełno fanek. Znalazłyśmy ochroniarzy i czekaliśmy aż chłopaki wylądują. No i wylądowali, od razu zostali napadnięci przez fanów. Stałyśmy z Hayley nagle w pustej części lotniska. Dosłownie tylko ja ona i dwaj ochroniarze.
-MAVIS!!!!!!!!!!-usłyszałam ten głos od którego aż mięknął mi kolana. Uniosłam głowę do góry i ujrzałam go przepychającego się przez tłum. Większość fanek odsuwała się przed nim. Rozejrzałam się no tak stoję teraz sama, w sensie bez Hayley. Pewnie już doleciała do Malika.
-HARRY!!!!!!!!!!!-pomimo obcasów podbiegłam do niego. Chwilę potem trwaliśmy w najmocniejszym uścisku ever
-Tęskniłam-szepnęłam mu na ucho
-Ja mocniej-odpowiedział
Rozluźnił uścisk, popatrzył mi w oczy, jak ja kocham te zielone tęczówki, ujął moją twarz dłońmi i złożył na moich ustach jakże długi i delikatny pocałunek. Zatraciłam się w nim całkowicie. Nie mam pojęcia ile tak staliśmy ale chyba wystarczająco długo by zabrakło mi oddechu, rozwścieczyć fanki, by paparazzi porobili nam zdjęcia.
-Fanki-uśmiechnęłam się do niego
-Nie chcę-cicho zajęczał
-No idź będzie głupio wyglądać-pogoniłam go
Oderwaliśmy się od siebie a on z uśmiechem podążył do fanek
-Hej-zagadnęła mnie jedna z fanek
-Cześć-uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie
-Z Harrym nie udajecie pary?-zapytała bez owijania w bawełnę
-Nie-uśmiechnęłam się do niej
-To dobrze-otarła "pot"z czoła
Poczekałam na chłopaków a w zasadzie tylko na Harrego bo nigdzie nie widzę Hayley i Zayna.
-Już jestem-uśmiechnął się Harry. Ciągnął ze sobą małą walizkę. W sumie przyjechał tylko na tydzień. Spojrzałam na telefon 19:38 łoł mam wiadomość nie jestem forever alone.
 
Hayley:
Nie wrócę. Zayn wynajął jakiś
apartament więc
 zostaję dziś tam.
Jutro zadzwonię. Miłej nocy hehe xoxo
 
-O Zayn'a i Hayley nie musimy się martwić-powiedziałam
-A co się stało?-zapytał a ja mu pokazałam sms'a a on się zaśmiał
~~~~
W drodze do domu Harry opowiadał o trasie. Ich fanki są naprawdę szalone ale i bardzo kochane.
Harry zostawił walizkę w przedpokoju. Rozejrzał się po domu. I stwierdził to samo co ja i Hayley,
że ten widok jest zajebisty. Usiedliśmy na kanapie patrząc się w swoje oczy. Milczymy, rozmowy
są zbędę rozumiemy się bez słów. Nagle chłopak uśmiechnął się łobuzersko i wpił się w moje usta.
Bez zawahania odwzajemniłam pocałunek. Z każdą chwilą stawał się on bardziej namiętniejszy.
-Chodź-szepnęłam do niego i pociągnęłam do sypialni
Całując się weszliśmy do pokoju lokers kopniakiem zamknął drzwi. Przygniótł mnie do ściany swoim ciałem i pogłębiał nasze pocałunki. Zaczął całować mój obojczyk, szyję. Popchałam go na łóżko, usiadłam na nim okrakiem i wpiłam się w jego pełne usta. Usiadł a ja oplotłam jego talię nogami. Jednym zwinnym ruchem znalazł się nade mną. Schodził z pocałunkami coraz niżej. Włożyłam ręce pod jego koszulkę, dotykając rozgrzanej i umięśnionej klaty. Po chwili pozbyłam się jego bluzki. Sekundę później staliśmy już bez ubrań.....
 __________________________________________________________________________
Dziękuje kuzynce za napisanie this rozdział KOMENTUJCIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


środa, 3 kwietnia 2013

22

*Hayley*
-Hallo?-odebrała Mavis łamliwym głosem
-Co wypłakałaś się?-zapytałam
-Jeszcze nie
-Już-zapytałam zniecierpliwiona
-Tak, już-zaśmiała się
-Za dwa dni przylatuje-oświadczyłam
-Tak szybko poszło?-zdziwiła się
-No, ja tam byłam gotowa błagać na kolanach. A ten od razu mi umowę podkłada.
-Na ile
-Dwa sezony. Siedem miesięcy
-Dziwnie podzielone te sezony
-No wiem. Czyli czeka nas miesiąc rozłąki
-No cóż damy radę.
-Ten rok jest najgorszy-stwierdziłam
-Damy rade
-Ilu było reporterów na lotnisku-zapytałam
-Mało wiesz to tylko Harry
-No u nas więcej. Wiesz że Niall jest z tą
-Ale tak na poważnie? I czemu mówisz po polsku- powiedziała po polsku
-Nie wiem ale się całowali. A po polsku bo ciągle ktoś mnie śledzi jeszcze coś powiem za dużo i będzie na mnie-wyjaśniłam ciągle po polsku
-A rozumiem...Jutro przenoszę się do nowego mieszkania
-Kupiłaś?
-Nie od studia dostałam na czas kręcenia-wyjaśniła
-Uuuu grubo....
-Byłam w nim dzisiaj ma zajebisty widok. Wieżowiec, czwarte piętro zamiast jednej ściany okno
-Już się nie mogę doczekać
-Gdzie jesteś
-Wracam z ostatniej sesji
-Ja siedzę i przeglądam kanadyjską telewizję
-Ciekawe zajęcie
-Bardzo zwłaszcza że nie zna się języka . A propo przywieziesz mi rzeczy
-Jasne. Za walizki zapłacę więcej niż za lot-zaśmiałam się
-Nie marudź. Przyjedziesz to stawiam lody
-No przekupiłaś mnie-zaśmiałam się
-NUDZI MI SIĘ!!!-jęczała
-To zadzwoń do Harrego
-Są w samolocie. Ma zadzwonić jak będzie na miejscu.
-Powinni być za godzinę
-Z Kanady leci się trochę dłużej-przypomniała mi
-A no racja-klepnęłam się w czoło
Mavis jest jedyną osobą z którą potrafię gadać godzinami. Chociaż by o pogodzie. Raz nawet przez dwie godziny opisywałyśmy kwiatka. Ale to było w szóstej klasie w ramach nauki do testu kompetencji. Nie zaprzeczam z Zaynem również buzia nam się nie zamyka. Ale jest moim chłopakiem to jasne że się dogadujemy. Z Mavis rozłączyłam się dopiero pół godziny po tym jak weszłam do domu. Tak pusty cichy dom. Zwariować można. Czuję się jak w domu na Wigilii. Jest cicho nudno i ponuro. Jedyny powód dlaczego na nią przychodzę to prezenty. A co jak co ale rodzinę to ja mam bogatą. I prezenty zawsze są spoko. Rzuciłam telefon na komodę i wyjęłam walizkę. Spakowałam się jak na wojnę. Dwie wielkie walizki. Teraz jeszcze Mavis. Och, ta to ma ciuchów. Wyślę niektóre pocztą. Ta zapakuje do pudełka i wyśle, kiedy dojdą to dojdą. Weszłam do jej pokoju. Puściłam muzykę i otworzyłam szafę. Pierwsze co to rzuciło mi się w oczy zielone pudło z nalepką rysunki. Rzadko kiedy mi pokazywała swoje prace w sumie mi na tym nigdy nie zależało. Korzystając z okazji, wzięłam pudło. No tak sam Harry, czego ja się mogłam spodziewać. Sporo ma też rysunków przedstawiających Londyn. Cały zespół. Nie no nie sądziłam że ma aż taki talent.
Skończyłam przeglądać rysunki i zabrałam się za ubrania. Pakowałam głównie swetry. W końcu zima. I tak obkupimy pewnie wszystkie sklepy z odzieży ale co tam. Pięć walizek. Wow. Nie chcę wiedzieć jak to zmieściłam ważne że zmieściłam.
Zadzwonił telefon. ZAYN!!!!
-Tak?
-Hej, skarbie-usłyszałam ten jego głos. Aż kolana mi się ugięły
-Wylądowaliście?
-Pół godziny temu. No wiesz zadzwonił bym wcześniej ale fanki
-Rozumiem-uśmiechnęłam. Nie wiem jakoś nie przeszkadzały mi ich fanki. Nie mam twittera więc nie mam hejtów. Nie specjalnie zależy mi na ich akceptacji. Ważne że jestem z Zaynem i się kochamy, jakiegoś tam pozwolenia nie potrzebuję.
-Co robisz?
-Pakuję się. Jestem Bogiem zmieściłam się w pięć walizek.
-Rozumiem że są tam też ciuchy Mavis?-zapytał z obawą
-Ta jakeś tam są-zaśmiałam się
-Ile można mieć tych ciuchów?
-Oj dużo kochany dużo. I tak jak się spojrzy na moją szafę to nic nie ubyło
-Baby-skomentował
-Słyszałam
-Wejdź na skeypa
-Już
-Do zobaczenia kocham cię-słodził
-Ja mocnie pa-rozłączyłam się
Gadaliśmy do północy. Jak wspominałam dogadujemy się wspaniale. Jest nie tylko najlepszym chłopakiem ale i przyjacielem. Nie chcę go stracić. Jak nasz związek wytrzyma tą kilku miesięczną rozłąkę to wytrzyma wszystko. Chłopaki nic nie wiedzieli ale z Mavis planujemy się wybrać na ich koncert. Ale najpierw dopasujemy termin do moich sesji i gry Mavis. No i trzeba też bilety wcześniej, bo znając życie w minutę zostaną wszystkie wyprzedane.
___________________________________________________________________
Komentować słidis :*

wtorek, 2 kwietnia 2013

21

*Mavis*
Siedziałam na kolanach Harrego w korytarzu pełnym dziewczyn. Jest tłok i nie ma miejsca to wyjaśnia dlaczego tak siedzę. Jak widzę te pełne zazdrości spojrzenia to chce mi się śmiać. Podskakiwałam nerwowo na jego kolanach
-Aż tak?-spytał sarkastycznie
-No trochę-powiedziałam trzęsącym głosem
-MAVIS!!!!!!!!!!!!!!-Wydarł się ktoś w tłumie. Głosem przypominał Williama. Ale i tak pewnie chodziło o mnie bo mam bardzo orginalne imię.
-TU!!!!!!-Machałam facetowi
Z trudem przedostał się przez tłum.
-Fajnie że jesteś. Masz scenariusz. Wiesz chcemy cię przesłuchać jako ostatnią. Wróć za cztery godziny. Wiem jak wyglądasz nie martw się nikt się pod ciebie nie podszyje-uśmiechnął się i podał mi scenariusz, który wzięłam-Na zielono masz zaznaczoną postać. Wrócisz do nas?
-Dziękuję. Oczywiście po to tu przyjechałam-odwzajemniłam uśmiech
-Do zobaczenia-powiedział i na nowo przeciskał się przez tłum. Teraz to więcej dziewczyn się na mnie krzywo patrzyło
-Ale się na ciebie patrzą-szepnął mi Harry jak ponownie usiadłam mu na kolanach
-A ja wiem dlaczego
-Bo siedzisz na kolanach najprzystojniejszemu facetowi na świecie-poruszał brwiami, z trudem powstrzymałam śmiech
-Nie bo mam zajebiste buty-pomachałam nóżkami
-Ja tam wole pierwszą wersję
-Ale druga jest prawdziwa
-Niszczysz moje ego-oburzył się
-Och, przepraszam. Masz rację dlatego-przewróciłam oczami
-No wiesz co foch-udawał
-No nie fochaj się-zrobiłam sweet oczka
-Przeroś- zażądał
-Przepraszam-powiedziałam
-Nie tak-przewrócił oczami. Zrobiłam pytającą minę a ten poruszył brwiami. Teraz to nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać. Gdy się wreszcie uspokoiłam powiedział
-Nie teraz to na serio się focham -Nic nie odpowiedziałam tylko czule go pocałowałam
-Dalej się gniewasz-zapytałam
-No nie wiem-teraz to on mnie pocałował-Już nie
-To dobrze-wstałam i podałam mu rękę-chodź mamy cztery godziny
Wyszliśmy a raczej przepchaliśmy się przez tłum. Motłoch jeden. Poszliśmy do dość dużej kawiarni. Zamówiliśmy gorącą czekoladę i usiedliśmy do dwuosobowego stolika.
Tematów nam nie brakowało. Harry nie był tylko chłopakiem on był najlepszym przyjacielem, którego darzyłam wielkim uczuciem i zaufaniem. Mogłabym z nim przegadać wieczność. Gdybym nie nastawiła budzika to byśmy pewnie zapomnieli o przesłuchaniu.
-Harry musimy iść bo nie zdążę
-To już minęły cztery godziny?!
-Szybko nie
Do sali przesłuchań weszłam sama. Zagrałam im pojedyncze scenki. Po wyrazie ich twarzy nie mogę nic stwierdzić. Powiedzieli, że się odezwą. Trwało to dwadzieścia minut.
-I co?-spytał Harry
-Odezwą się-odpowiedziałam.


*Pięć dni później*
Chłopaki za dwa dni zaczynają trasę. Oni lecą z Londynu do Berlina a Harry z Kanady do Berlina. Cieszę się że ze mną został. Czas oczekiwania na telefon w sprawie filmu kończy się jutro. Może nie zadzwonią, może się nie dostałam. Kanada jest naprawdę piękna. Góry są boskie.
Leżeliśmy z Harrym wtuleni w siebie na dużym łóżku. Naszą ciszę przerwał mój dzwoniący telefon. OMB WILLIAM CLARK DZWONI
-Halo?-odebrałam podekscytowana
-Witaj Mavis. Mam złe wieści-na te słowa posmutniałam
-Nie dostałam się-bardziej stwierdziłam niż zapytałam
-Nie dostałaś tej roli drugoplanowej.....BO DOSTAŁAŚ GŁÓWNĄ!!!!!
-Naprawdę nie wierzę
-Na prawdę. Moglibyśmy się spotkać jutro w tym teatrze co był casting??
-Oczywiście o której
-14.30 pasuje
-Tak. Do zobaczenia
-Do zobaczenia-rozłączył się
-I co?-spytał loczek
-DOSTAŁAM GŁÓNĄ ROLĘ!!!!!!!!!!!!!!-krzyczałam i zaczęłam skakać
-Wiedziałem że ci się uda
-W końcu jestem genialna
Wziął mnie na ręce i zaczął okręcać w kółko. Nasza radość trwała jeszcze z pół godziny
-Musze zadzwonić do Hayley-rzuciłam i pobiegłam po telefon
-HAYLEY!!!!!!!!!!
-Co się drzesz-zirytowała się
-Proś o przeniesienie do Kanady-powiedziałam
-Dostałaś się
-GŁÓWNA!!!!!!!!!!!!!
-OMB!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-ŁIIIIIIII
-JESTEM Z CB DUMNA!!!!
-OCH, DZIĘKUJE!!!!!!!!!!
-Odezwę się jak coś ustalę z szefem
-Oki to pa -rozłączyłam się
___________________________________
Komentować pliss
Chcę wam bardzo podziękować. Wczoraj był 125 wejść na bloga!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
LOFFF

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Namber twenty

Nadszedł długo oczekiwany wrzesień. Hayley rozkręca się jako foto-modelka. Mavis zagrała
w małym przedstawieniu i czeka z niecierpliwością na wykonanie telefonu do pana Clark'a
 (rozdział 10). One direction dowiedziało się, że ma trasę koncertową która potrwa osiem miesięcy.

*Hayley*
Wracam właśnie z całodniowej sesji. Znając życie po powrocie walniemy się z Mavis na kanapie z żelkami i olejemy naszych chłopaków. Nie żebyśmy robiły to często. No dobra robimy tak od dwóch dni ale się nie fochają. Jeszcze.
-WRÓCIŁAM!!!!!-krzyknęłam na progu
-Misie czy węże-rzuciła
-Pianki-zdecydowałam
-No sokoro tak-i poszła do tajnej szafki. Nie takiej tajnej ale ok-Łap-rzuciła mi paczkę
Rzuciłam bluzę na krzesło i walnęłyśmy się na kanapę. Nie włączałyśmy telewizora, i tak byśmy go nie oglądały.
-Mogę już zadzwonić do Clark'a?-spytała
-Napastujesz mnie sms'ami o tej treści przez cały dzień co godzinę. Jeszcze nie dzwoniłaś-wysyczałam. Pokręciła przecząco głową- To już dzwoń
Wzięła telefon i wyszła do swojego pokoju.
-Witam!!!-krzyknął przybysz zwany Niall'em
-Jest Mav?-tak Harry miło cię widzieć. Fajnie że interesuje cię coś poza nią
-Dzwoni do Clark'a-przewróciłam oczami
-Nareszcie-wzniósł ręce ku sufitowi
-Ciebie też nęka-zapytałam
-A żebyś wiedziała
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA-Doszedł do nas krzyk ekscytacji Mavis. Wleciała do pokoju w podskokach.
-Co się drzesz-warknął Liam
-Za tydzień przesłuchanie. Powiedział że mam duże szansę bo już mnie widzi w tej roli-Wykrzyczała. Po jej stwierdzeniu Harry wziął ją na ręce i okręcał w kółko. Gdy wreszcie się uspokoili zasiedliśmy na kanapie.
-Musimy wam coś powiedzieć-zaczął poważnie Liam
-Słuchamy-powiedziałam
-Mamy trasę
-Na ile?-Mavis wyręczyła mnie z pytaniem
-Osiem miesięcy-uśmiechnął się krzywo Zayn
-Dużo-westchnęłam
-Ja jak dostanę rolę wyjeżdżam do Kanady na rok-oznajmiła Mavis
-To ja proszę o przeniesienie do siedziby w Kanadzie-oznajmiłam-Nie zostanę tu sama
-Chujowa trasa-jęknął Louis
-Chujowa- zgodziła się Mavis
-Dziwnie się zrobiło-zauważył Niall
-No wiem- przyznał Zayn
-Dołujące te wyjazdy-oświadczył Harry
-Z deka- zasmęciłam
-Kiedy wyjeżdżacie-zapytała Mavis
-Za dwa tygodnie-oznajmił Zayn
-Nie dobra ja lece do Elki-oznajmił Lou i już go nie było
-To ja do Daniele-powiedział Liam i wyszedł
-Niall mam dla ciebie kolejne numery-no właśnie numery. Codziennie jakaś modelka dawała mi swój numer abym przekazała blondyowi
-Nie chcę, jestem umówiony. O fuck-spojrzał na zegarek-Ja lece- i wybiegł
-Chodź do nas-szepną do mnie Zayn. Nie mówiliśmy Marry, że wychodzimy sami się kapnęli

*Harry*
Nie chcę jej opuszczać. Tak bardzo nie chcę. Ale nie mam wyjścia. Mus to mus.
-To co robimy-zapytała. Uśmiechnąłem się łobuzersko i wpiąłem się w jej usta. Czułem jak uśmiecha się przez pocałunek.
-Co teraz-spytała gdy się odkleiliśmy
-Idziemy do wesołego miasteczka-oznajmiłem. Wstałem i podałem jej rękę
-To czekaj przebiorę się.
-Po co wyglądasz ślicznie
-Harry to piżama-rzekła z sarkazmem
-Nie widać
Westchnęła i zniknęła za drzwiami swojego pokoju
-Możemy iść-oznajmiła
-Może zamkniesz drzwi-rzekłem z sarkazmem
-Po co Hayley jest obok-wzruszyła ramionami
Wyszliśmy z budynku trzymając się za ręce. Podoba mi się postawa fanek co do Mav.
Nie hejtują jej nie wyzywają. TRU DIRECTIONERS.
 
*Następny tydzień Mavis*
Dzwoniłam do taty. Tak ja dzwoniłam. Powiedziałam mu o Kanadzie. Był dumny a to rzadkie u niego. Dla niego to ja powinnam być lekarzem. Ale zagrać w filmie też dobrze. Załatwi mi tam mieszkanie. Na przesłuchanie jadę z Harrym. Mają jeszcze tydzień do trasy więc pojedzie ze mną. Hayley w razie wu zostanie przeniesiona do jakiejś siedziby w Kanadzie. Tak to by jej nie przenieśli ale z takim nazwiskiem. To zrobili wyjątek.
-Masz wszystko-pyta mnie po raz setny Hayley
-Tak
-Uważaj na siebie. Będę tęsknić-oznajmiła
-Ja też-i utkwiłyśmy w żelaznym uścisku.
-Mav musimy iść bo się na samolot spóźnimy-wszedł Harry
-No już idę-westchnęłam-Pa-przytuliłam ją jeszcze
Pożegnałam się z chłopakami na dole. Wsiedliśmy do taksówki i weszliśmy na lotnisko. Harrego zatrzymały fanki, zrobił sobie zdjęcia i rozdał autografy z ekspresowym tempie. Odprawa nie trwała długo. Teraz czeka nas tylko 4,5 godzinny lot.
-Powiesz mi coś-zapytał Harry
-Zależy
-Kim są twoi rodzice
-A więc tak. Tato lekarzem macocha pielęgniarką. Mam prawnikiem, ojczym sędzią.
-Dobrali się-zauważył
-Nie lubie mojej rodziny-przyznałam
-Czemu?
-Wiesz jak wygląda moja wigilia. Siedzimy przy wielkim stole i jedyne co słychać to jak sztuczce obijają o talerz, pojedyncze dwu sekundowe rozmowy czy kaszlnięcie. Jest cicho nudno i niezręcznie. Moja rodzina jest sztywna nudna i bogata. Mam tyle bogatych ciotek które nie wiedzą na co wydawać kase.
-To na co ją wydają-zaciekawił się
-No wiesz mam milion torebek CHANEL. Dwa auta, i co byś nie chciał firmowe-oznajmiłam
-Wow, nawet fajnie
-No wiesz nie narzekam. Ale zawsze brakowało mi tego rodzinnego ciepła. Rodzice się rozwiedli gdy miałam siedem lat. Na nowo się ożenili. Szczerze najwięcej miłości dała mi moja macocha. Jako jedyna się maną interesowała.  
Przez resztę lotu opowiadałam mu jak wyglądają u mnie święta urodziny i takie tam. Opowiedziałam mu jeszcze o moich szkolnych odpałach.  On opowiadał mi o swoim dzieciństwie, świętach, i dziwnych sytuacjach ze szkoły.
_________________________________________________________________
Komentować plizzz :P